piątek, 1 kwietnia 2011

jest dobrze

Tego mi było trzeba. Moje pierwsze wyjście na siłownię od czasów uczęszczania na takie cudo w 2008 roku w Liverpoolu zakończyło się sukcesem. Bardzo fajnie sie ćwiczyło, a moje mięśnie nawet nie dają mi teraz zbytnio popalić. Jestem zadowolony.

Kartę będę bardzo wykorzystywał. Siłownia w Nowym Świecie bardzo mi się podoba, wszystkie przyrządy są doskonale przygotowane, bieżnie, hantle, ciężary, wszystko jest do dyspozycji. No i opieka instruktorów. Dostałem wytyczne, co do treningu wydolnościowego i zamierzam się do tego stosować. Będzie dobrze, będzie lepiej nawet, niż jest do tej pory. Już czuję poprawę po bieganiu zeszłotygodniowym i tej dawce meczów w tygodniu.

Niedzielna potyczka gościnnie w barwach Realu Madryt zakończyła się sukcesem w postaci wygranej 10:8 nad Chelsea. Grało mi się bardzo dobrze, oczywiście nie ustrzegłem się od kilku błędów, ale ogólnie broniłem dosyć pewnie i w skali 10 stopniowej zagrałem na 7. Karnego wykorzystałem, więc nie mam powodów do narzekania.

Wtorkowe granie z chłopakami z pracy doprowadziło do remisu i kolejnej serii jedenastek. Tym razem nie udało się wygrać, bo nasi strzelcy nie trafiali w bramkę, a ja sam wyciągnąłem tylko dwa karne. Swoją okazję też wykorzystałem, coraz lepiej mi te strzały wreszcie wychodzą. Oby tak dalej.

Dzisiaj ostatnia nocka w tym tygodniu. Wracam do domu, idę spać i od 16 kolejny maraton meczowy z chłopakami na boisku. Jak ja uwielbiam futbol!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz