wtorek, 12 kwietnia 2011

Sound of the Anfield Ground: czy pamiętasz?

Wczorajszy występ Andy’ego Carrolla przeciwko Manchesterowi City zamknął usta wszystkim malkontentom gadającym dyrdymały na temat tego, jak to Andy jest bezużyteczny. Dwie bramki, pierwsza zdobyta silnym strzałem lewą nogą, następnie świetny strzał głową po dośrodkowaniu Raula Meirelesa. Po prostu poezja.

Anglik zagrał doskonałe zawody. Był aktywny na boisku, szukał gry piłką, gdy trzeba było znajdywał się nawet we własnym polu karnym, aby przeszkodzić w rozegraniu akcji graczom Citizens. Widać, że razem z Luisem Suarezem zaczynają się rozumieć coraz lepiej. Urugwajczyk również dzisiaj był widoczny na boisku i tylko pech sprawił, że nie wpisał się na listę strzelców.

Cała drużyna Liverpoolu pokazała pazury. Piłkarze stanowczo i dokładnie wykonywali zalecenia taktyczne Dalglisha. Zagrali wysokim pressingiem i od początku zaczęli atakować, co zupełnie zaskoczyło zawodników Roberto Manciniego. Po pierwszej połowie było już po meczu, a druga część gry to spokojne kontrolowanie wyniku. Taki Liverpool chciałoby się oglądać zawsze.

Ten mecz pokazał też, że wpadka z West Brom była wypadkiem przy pracy. Cieszy czyste konto i dobra gra naszej obrony. Fabio Aurelio nie złapał kontuzji, środek zagrał dobrze: Carra i Skrtel nie popełnili żadnego błędu, obaj grali pewnie i czyścili każde zagrożenie, którego i tak było jak na lekarstwo. Mile oglądało mi się grę Jaya Spearinga. Młody liverpoolczyk zagrał bardzo ambitnie, niektóre jego zagrania przypominały mi podania niczym Steven Gerrard. Z każdym meczem Spearing coraz bardziej mnie do siebie przekonuje i widać, że przy Dalglishu rozwija skrzydła. Możemy mieć z niego spory pożytek w przyszłości, jeśli jego rozwój dalej będzie szedł w tą dobrą stronę.

Osobne słowa pochwały należą się naszemu debiutantowi. John Flanagan, osiemanstoletni prawy obrońca zagrał przeciwko gwiazdorom z City naprawdę mądrze i przede wszystkim nie spalił się. Rozumiem, mecz u siebie, może ściany dodały mu pewności siebie, ale o to w tym właśnie chodzi. Dobry debiut zostanie przez tego chłopaka zapamiętany na długo i da mu większą pewność siebie w kolejnych meczach, jak również większą motywację do ciężkiej pracy, aby wywalczyć sobie miejsce w składzie. Jeśli tylko John będzie pracował jak dotychczas, to Martin Kelly i Glen Johnson mogą obawiać się o swoje pozycje. Dobra robota, John!

I takie pytanie retoryczne na koniec. Czy po dzisiejszym meczu i wspaniałej postawie drużyny i przede wszystkim naszym duecie napastników ktoś tęskni za panem Fernando T.? Ja zdecydowanie nie, a porównując obecne formy naszej byłej i obecnej 9 jestem bardzo zadowolony, że sprawy potoczyły się właśnie w ten, szczęśliwy dla nas, sposób.

Dlaczego nie chcę Ligi Europejskiej w przyszłym sezonie?

To pytanie zadawałem sobie już od dawna i myśli krążyły wokół tego tematu z prędkością światła. Ostatnia rozmowa z Kubą uświadomiła mnie, że tak naprawdę nie potrzebujemy tych rozgrywek w przyszłym sezonie. Dlaczego? – rzucicie się na mnie z ogniem krzyżowym pytań. Ano dlatego, że przede wszystkim będziemy mogli w pełni skupić się na rozgrywkach krajowych. Nie będzie męczących podróży na drugi koniec Europy, aby rozegrać mecz z Rabotnickim Skopie czy innym Terekiem Grozny nie ujmując nic tym drużynom.

Oczywiście brak rozgrywek europejskich, to mniejsza gotówka, ale spójrzmy prawdzie w oczy: czy Liga Europejska jest aż tak prestiżowym pucharem? Czy nie lepiej skupić się na walce na domowym podwórku i powalczyć o upragnioną Ligę Mistrzów, która da nam utracony prestiż i podreperuje finanse znacznie lepiej, niż Liga Europejska? Moim zdaniem jeden sezon takiego odcięcia od Europy wyjdzie nam tylko na dobre. W Anglii do wygrania jest mistrzostwo, FA Cup i Puchar Ligi i dokładnie w tej kolejności to powinny być nasze priorytety na zbliżający się sezon.

Damien Comolli ostatnio stwierdził, że Liverpool dalej jest atrakcyjną marką dla piłkarzy ze światowej półki, więc możemy spodziewać sięaktywnego lata. Styczniowe okienko pokazało, że moemy walczyć o czołowych piłkarzy i tego samego spodziewam się w przerwie między sezonami. Umowa na stałe dla Dalglisha, dalesze ogrywanie zabójczego duo Suarez – Carroll wzmocnionego nowimy graczami i wierzę, że naprawdę możemy zamieszać w przyszłych rozgrywkach ligowych. A Liga Europejska? Do szczęścia nie jest nam ona potrzebna. Młodzież możemy ogrywać w pucharach angielskich. Chłopcy są na tyle ambitni, że mogą spokojnie przechodzić kolejne rundy.

Priorytetem będzie liga. Wierzę, że możemy zawalczyć w końcu o upragnione mistrzostwo. Bo przecież jesteśmy Liverpoolem, prawda?

Słów kilka o Hillsborough

W piątek będziemy obchodzić kolejną rocznicę tragedii na Hillsborough. Dla każdego kibica Liverpoolu to bardzo ważna data, w szczególności dla rodzin, które od 22 lat walczą o sprawiedliwość dla swoich bliskich zmarłych w tej katastrofie. Bądźmy w ten dzień przy nich myślami, przystańmy na moment o 15:06 i złączmy się z rodzinami duchem.

Jako redaktor naczelny proszę również użytkowników naszej strony o przesyłanie swoich krótkich przemyśleń na temat Hillsborough. Dokładne informacje macie na stronie głównej i pod tym linkiem. Pokażmy, że dla polskich kibiców Liverpoolu ta sprawa jest równie ważna.

JUSTICE!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz