Zmęczony jestem po dzisiaj. Serce ciągle boli, krwawi mocno...
Mimo biegania cały dzień nie mogłem przestać myśleć...
Co z tego, że Mistrzostwa Świata w Rzeszowie zaczęte? Co z tego, że byłem przydzielony tam jako fotoreporter? Co z tego, że byłem za frajer w kinie, żeby zrobić recenzję z filmu, skoro i tak nie mogę pozbyć się bólu i cierpienia?
Powoli tracę każde inne uczucie. Moja radość jest na pokaz, prawdziwej radości nie okazywałem już dawno...
Rozmawiałem z Nią dzisiaj... Ale nic nie wynikło. Mam wrażenie, że to koniec nadziei, choć staram się poprawić, zmienić coś w sobie.
Tak czy inaczej, jestem wypalony: artystycznie i z uczuć szczęścia oraz radości...
Mam nadzieję, że tekst mój się spodoba D. i nie będzie miał pretensji
http://studentcafe.pl/pl/rozrywka/to-jest-grane/kino-recenzje/351,recenzja_-__wlatcy_moch:_%EF%BF%BDmoki_czopki_i_mondzioly_.html
A jutro kolejny film, kolejna recenzja i ponowne odwiedziny Mistrzostw Świata.
Dziennikarstwo i Liverpool FC: pasje, które trzymają mnie przy życiu...
Nightwish - End of All Hope
It is the end of all hope
To lose the child, the faith
To end all the innocence
To be someone like me
This is the birth of all hope
To have what I once had
This life unforgiven
It will end with a birth
No will to wake for this morn
To see another black rose born
Deathbed is slowly covered with snow
Angels, they fell first but I'm still here
Alone as they are drawing near
In heaven my masterpiece will finally be sung
Wounded is the deer that leaps highest
And my wound it cuts so deep
Turn off the light and let me pull the plug
Mandylion without a face
Deathwish without a prayer
End of hope
End of love
End of time
The rest is silence
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz