piątek, 6 marca 2009

Popołudnia bezkarnie cytrynowe

Cień nadziei w moim sercu płonie...

Nie wiem, co mam myśleć...

Wczorajsze popołudnie spędzone na dziennikarskiej robocie,
a mimo to jakieś takie inne...
Przyjemniejsze, radośniejsze...

pierwszy raz od kilku dni na twarzy pojawił się uśmiech
uśmiech prawdziwy, szczery

kino, dramat wojenny
a ja się śmiałem, byłem radosny

potem rozmowa w ulubionej knajpie
i mimo, że bolesna
to tknęło we mnie nadzieję

above us only sky...

It's just a wonderful dream...


A wieczór dalej smutny
powrót do domu
i ponownie tęsknota, ból serca...

i ta rozmowa...

dobiło nóż tkwiący w moim sercu...

zabij mnie i zabierz ze sobą...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz