sobota, 13 czerwca 2009

piękny sen

Słońce.
Piękna pogoda i M. spacerująca z Rafą po parku. Widziałem to bardzo dokładnie. Tak pięknie ubrana w śliczną, gotycką czerwono-czarną suknię. I Rafa w Czerwonym stroju, biegający dookoła M. za piłką, uśmiechnięty, szczęśliwy.
A gdzie ja jestem?

Boisko. Czerwone koszulki. Mecz w barwach AFC Liverpool i ja w bramce. Kątem oka dostrzegam moją kochaną rodzinę i uśmiecham się. Jakbym dostał zastrzyk adrenaliny i amfetaminy w jednym. Magiczny kop energii.

I nagle gwizdek. Faul, rzut karny! Panie sędzio, dlaczego, co ja zrobiłem? Co moi zawodnicy zrobili? Symulacja

"Calm down, goalie".

Wszystko jasne, decyzji nie zmienię.
Słyszę dziecięcy głos: "dasz radę. Kocham Cię, Tato. Obronisz to!"

Patrzę w oczy napastnikowi. Cholerny, brzydki Angol z Manchesteru. Perfidna morda wykrzywia się w szyderczym uśmiechu.
Nie dam się.
Skupienie.
Pewność siebie.
Wiara we własne umiejętności.

"dasz radę. Kocham Cię, Tato. Obronisz to!"

Strzał jest mocny. Piłka leci cholernie szybko. Dosięgnę?
Szybka decyzja. Rzut w prawą stronę i odbijam piłkę na rzut rożny.

"To mój Tata!"

Uśmiecham się pod nosem. Strzelamy gola i wygrywamy 1:0.

Przebieram się, biorę prysznic po meczu i wychodzę do moich ukochanych.

Rafa biegnie, ile sił w nogach. Wpada w moje ramiona. Podnoszę go w górę, a on wtula się we mnie, całuje w policzek i krzyczy mi do ucha: "jestem z Ciebie dumny, Tato! Kocham Cię"

Chwilę później z gracją i z całą pięknością, jaką ma w sobie podchodzi M. Całuje, wtula się w nas. "Jestem dumna z mojego męża. Jesteś świetnym bramkarzem i wspaniałym Tatą. Kocham Cię, Rad".

Odchodzimy razem we trójkę, uśmiechnięci, szczęśliwi. Zaczyna kropić lekki deszcz, ale słońce ciągle świeci. A my zatopieni w naszym wspólnym szczęściu rodzinnym.



Cytując Ryszarda Riedla: "dzisiaj miałem piękny sen, naprawdę piękny sen".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz