wtorek, 2 czerwca 2009

bo miłość jest w kolorze Czerwonym

gdyby ambicja wygrywała mecze, to bylibyśmy z pucharem w rękach, a tak, cóż...

najlepsi na boisku: dwaj bramkarze

skuteczność: minimalna

ale najważniejsza była dobra zabawa.

A ja przeżywałem renesans uczuciowy. Czułem się jak wolny ptak, który leci w kierunku słońca,a obok mnie mój przewodnik.

M., dziękuję za ten cudowny weekend. Czułem się wyjątkowo ważny i odczuwałem, że podzielasz moją Czerwoną pasję, jak nikt inny. Dziękuję za wspólne śpiewy, za to, że załapałaś przyśpiewki i atmosferę bycia Czerwoną. Nie mam słów, żeby opisać, jak bardzo jestem z Ciebie dumny i jak bardzo jestem pełen podziwu dla Ciebie, mimo tego, że źle się czułaś.

Bo miłość jest Czerwona.

szerzej o Turnieju może rozpiszę się wieczorem, a może nie? któż ogarnie moje myśli, jak nie ja sam?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz