wtorek, 27 października 2009

face the hypocrite

Mam okropną matkę. Zupełnie niemyślącą, zadufaną w swoich poglądach i w tym, że ona wie wszystko najlepiej.

Chcę jak najszybciej się stąd wynieść, od niej, od całego bałaganu w moim życiu spowodowanym jej traktowaniem mnie w sposób, jakbym był dziesięcioletnim dzieckiem. Ba, dziesięcioletnim! Ona dalej myśli, że Raduś ma chyba jakieś sześć latek. Że nie wie, jak zanieść zupę do pokoju, że nie wie, jak działa znicz i jak go odpalić, że to ona wie wszystko najlepiej i chce we wszystkim mieć udział, a jak coś nie idzie po jej myśli, to jest krzyk, awantury i szlag człowieka trafia we własnym, rodzinnym domu.

Mamo! Przestań żyć marzeniami. Ja już jestem dorosły, chce żyć własnym życiem. Kocham Cię i nigdy nie przestałem, ale przejrzyj na oczy. Mam 22 lata, chcę się wyprowadzić, chcę założyć własną rodzinę, więc mi tego nie utrudniaj. Nie kłóć się ze mną o byle co, nie rób z igieł wideł, nie podnoś mi i sobie ciśnienia. Dziękuję Ci za wszystko, za każdą pomoc, którą mi dałaś. Wiem, że gdyby nie Ty, to nie podniósłbym się wiele razy. Ale daj mi też popełniać moje błędy i uczyć się na nich. Daj mi swobodę działania, nie wkładaj nosa tam, gdzie go nie potrzeba. Proszę Cię. Naucz się myśleć logicznie, zmień swoje podejście.

Tragikomedia z dramatem i wielką ironią losu…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz