środa, 18 listopada 2009

z pamietnika Scousera vol.2 czyli jak zostalem Luisem Garcia

No i mam nowa ksywke. Luis Garcia podobno ze mnie. A wszystko dlatego, ze sobie spiewam w pracy przyspiewki liverpoolskie.

Mamy w fabryce, w ktorej sie nam udalo popracowac, jednego operatora maszyny, 'totally proper Red'. Steve mu na imie. Scouser do szpiku kosci, wiec od razu podlapal moje mruczenie. Akurat mi sie nucilo moja ulubiona przyspiewke o Luisie Garcii, wiec i Stevie pospiewal ze mna.



Potem rozmowa na temat Liverpoolu i mojego kibicowania The Reds, wymiana numerow telefonow, gdzie Steve wpisal mnie jako wlasnie 'Luis Garcia'. I oczywiscie tak jestem tez przez niego nazywany w pracy. Teraz tylko nalezy sobie skombinowac koszulke :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz