Ciesz się, że jesteś w domu.
Jakoś sobie poradzimy.
Mówiłam, że tak będzie. Trzeba było zostać.
Co zamierzasz robić dalej?
Jestem szczęśliwy, że jesteś.
Kurwa, gdzie ja jestem? Dlaczego? Za jakie grzechy? Co ja tu robię?
To na pewno jakiś zły sen.
To nie może być prawda. Nie...
A jednak. Znów ten chory kraj. Znów te złośliwe mordy. Nie patrzyłem na to przez cztery miesiące, nie patrzyłem podczas lądowania, ale byłem zmuszony patrzeć po wyjściu z samolotu. Śnieg, wypizdówek zamiast lotniska, parszywy ryj celnika, któremu nie spasowało coś w moim wyglądzie i zaczął mnie przepytywać z dowodu osobistego. Fuck off, twat! I znów ohydny blok. I znów ciasny pokój. I znów bez M. Puste, twarde, niewygodne łóżko. Poranny ból ramion, kręgosłupa, głowy.
Przecież to jest jakaś przerażająca paranoja. Ledwo wypakowałem swoje rzeczy i już się nie mieszczę. Nawet spokojnie się nie mogłem wczoraj umyć. Bo już poganianie, nadgorliwość, bo śniadanie, bo na którą zrobić obiad, bo poszedłbyś do sklepu. No i poszedłem. I co? Masakra. Ceny są kosmiczne, ludzie patrzą na Ciebie, jakbyś zabił im całą rodzinę. What the fuck, mate?! I'm not belonging to this fucking world!
Staję się rasistą dla własnych rodaków. Ich głupie problemy na lotnisku w Liverpoolu, w samolocie, problemy w sklepach, bo "pani, tu inna cena, a przy kasie inna!", polski język na ulicach, mohery, dresy na osiedlu, zawiść w każdym spojrzeniu. Presja rodziny już od pierwszych godzin od powrotu. Mam dość. Już na początku. Chcę do M. Chcę się przytulić i zasnąć w Jej ramionach.
-----
Czemu sny się nie spełniają? Mój był piękny. Ja i M. w szczęśliwym małżeństwie. Byliśmy tacy uśmiechnięci i radośni. Nasze oczy były krystalicznie wypełnione szczęściem. I nasze piękne mieszkanie na Shaw Street. I pośrodku sypialni łóżeczko, a w nim gaworzące Maleństwo. I my nachyleni, szczęśliwi rodzice uśmiechający się do dziecka, a wokół przyjaciele: Maniek z Agatą, Bartek, Misiek. I nasi rodzice, normalni, traktujący nas, jak dorosłych ludzi.
To tylko sen...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz