No i się zaczęło. Premier League w końcu ruszyła, ku mojej i wielu milionów kibiców na świecie radości. Na dzień dobry spotkanie Chelsea z Hull City. Debiut Ancellottiego w PL wypadł całkiem pozytywnie, aczkolwiek „The Blues” namęczyli się okropnie z „Tygrysami”. Ale co tam, liczy się wynik, a ten brzmi 2:1 dla londyńczyków. Nie żebym się nie cieszył, bo postawiłem na „no-history Chelsea” i mam nadzieję, że już więcej nie będę musiał tego robić, bo oglądać grę podopiecznych Carlo A. to jest męka.
Zastanawiam się, jak pójdzie jutro moim Czerwonym. Mam nadzieję, że uda się z White Hart Line wywieźć trzy punkty. Ale na razie o tym nie myślę. Przygotowuję się do koncerciku Ciryam i wspaniałego wieczorku z moją ukochaną M.
Już się nie mogę doczekać. Kocham Cię, Madziu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz