poniedziałek, 3 sierpnia 2009

I czy wrócisz tu?

Wiele osób zadaje mi to pytanie w związku z naszym planowanym wylotem. Cóż, biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej jesteśmy, odpowiedź jest chyba jednoznaczna, prawda? Nie wracam, jedynie na krótkie wakacje czy coś podobnego. Po prostu odwiedzić rodzinkę.

Zaczynam finalizować wszystko. Żegnam się z przyjaciółmi, żegnam się z Rzeszowem, kończę wszystkie sprawy, które należy skończyć przed wyjazdem. Nie zamierzam tu wrócić. Na pewno. Wiem to doskonale. Chcę ułożyć sobie życie w Liverpoolu, choć wiem, że będzie cholernie ciężko, ale dam radę. Przepraszam, damy radę, a ja będę się starał ze wszystkich sił, jakie mam, aby to się powiodło. Nie poddam się, jak ostatnio. Mam cenne doświadczenie, które zamierzam wykorzystać. Jestem obeznany z sytuacją, z miastem. Chcę szczęśliwą rodzinę, o którą będę dbał i się nią opiekował. Udźwignę każdy ciężar. Zdołam unieść tą odpowiedzialność i sprawić, że M. i nasze dzieci będą ze mnie dumni.

Mam daleko gdzieś opinię ludzi o mnie i o tym, co robię. Wiem jedno: nie pozwolę się oczerniać nikomu, a na pewno nie osobom, które zalazły mi za skórę i nic dla mnie nie znaczą. Tak, do ciebie piję i do ciebie też. I do ciebie pewnie też, choć wątpię czy w ogóle wiesz coś o mnie. Nienawidzę ludzi, którzy mówią jakieś pierdoły innym, dla których już nic nie znaczę, a potem się dowiaduję różnych „nowinek”. I cierpi przez to masa ludzi, również ja. Na szczęście dla mnie, wyjeżdżam stąd. Sayonara, suckers, ciekaw jestem, kto teraz będzie wam dostarczał nowinek. A może to ja się dowiem paru ciekawych rzeczy, jak to mi się wiedzie, kiedy wrócę na jakiś urlop? Zobaczymy, póki co fałszywym przyjaciołom mówię wielkie, głośne: FUCK OFF! My home is my castle, my privacy is my bloody business. Nikomu nic do tego, zrozumiano?

Rzeszów. Miejsce mojego urodzenia. Będzie mi brakować kilku rzeczy. Na pewno Rynku z ogródkami. I 3-go Maja nocą z dźwiękami hiszpańskiej gitary. I naszego pomnika, który zawsze powoduje uśmiech na twarzy, kiedy trzeba tłumaczyć przyjezdnym, że to nie jest to, co myślą. Sentyment zawsze zostanie. Ale moje miejsce jest gdzie indziej. Destination: England.


I czy wrócisz tu?
I czy aby na pewno?

Przecież tam jest Dolar
Przecież tam jest Euro
Czy Twe serce Ci
Czasem jeszcze żal ściska?
Przecież tam jest chleb
Przecież tam są igrzyska

Przecież tam jest Dolar
Przecież tam jest Euro
Przecież tam jest metal i szkło
Przecież tam jest jedwab
Co nam obca wzięła
Odbierzemy przeto

Więc czy wrócisz tu?
I czy aby na pewno?

I czy wrócisz tu?
I czy aby na pewno?

I czy aby na pewno?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz