Ok, zmienia się. Wszystko się zmienia. Czuję, że chyba wychodzę na prosto. Tylko i wyłącznie. Ten szok dzisiaj mi pomógł. Pierwszy raz od dłuższego czasu udało się porozmawiać z Tatą bez żadnych scysji, kłótni.Niestety to, co mi powiedział, znów przygoniło łzy do moich oczu.
Tata umiera i jeśli nie podda się operacji, to pozostało mu niewiele czasu... Nie chciał mi powiedzieć dokładnie o co chodzi, żadnych szczegółów, ale muszę z nim o tym porozmawiać. Wiem tyle, że operacja jest kosztowna i są i tak małe szanse, czy uda Mu się ją przeżyć... Nie wiedziałem, co powiedzieć, z oczu płynęły łzy. Łzy, które od rana były w oczach ze względu na ten dzień.
Pieprzyć to. Naprawdę. Z góry na dół zlewam to ciepłym moczem. Tak postanowiłem i chcę się tego pozbyć. Chcę żyć normalnym życiem. Dla Taty. Postanawiam, że zapiszę się na kurs trenerski, o czym marzyłem już dawno. Zrobię papiery i potem postaram się poprowadzić młodzików. Wyświadczę przysługę Tacie. Prosił mnie o to.
Chce skończyć terapię. Chcę przestać brać te pieprzone prochy. Mam ich serdecznie dość. Znienawidziłem je, chcę tak samo znienawidzić całą resztę i zacząć żyć normalnie. Koniec pierdolonego użalania się nad sobą. Powiedziałem: koniec i tyle.
-----
Muszę przemyśleć jedną sprawę. Wczoraj dostałem wiadomość od Mike'a z Liverpoolu. Pytał się, czy nie chciałbym pracować w jego biurze w Liverpoolu. Czy warto?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz