wtorek, 31 sierpnia 2010

X-Factor 2010: let's begin!

X-Factor właśnie ruszył ku mojej wielkiej uciesze, ale i smutkowi również. Bo ciągle pamiętam poprzednią edycję... Ciągle pamiętam te niedzielne poranki przy śniadaniu, kiedy śmialiśmy się wspólnie z wykonawców...

Ale walczę, ciągle podejmuję nowe rękawice, żeby to zwalczyć. I idzie mi coraz lepiej. X-Factor ruszył, cieszę się, bo w początkowych odcinkach jest kochana Cheryl. Taka śliczna, cudowna, uśmiechnięta. Dlaczego ona tak przypomina mi Ciebie? Odpowiesz mi na to pytanie?

Kilka występów poniżej, niestety nie jestem w stanie więcej opisać. Może ot przez wypity alkohol, może przez pieprzone wspomnienia, może przez wydarzenia ostatnich dni? Cholera wie. Po prostu kilka fajnych występów z pierwszego odcinka. Just bloody enjoy!



Stephen Hunter: taki miły, pocieszny facecik. Mam nadzieję, że zajdzie jak najdalej.




Po prostu patrzę się na ten występ i Jej śliczną buzię, kiedy się uśmiecha. Słodka, piękna Cheryl.



-----

Rozmowa ze Steviem utwierdza mnie jeszcze bardziej, że Liverpool to jest to, czego w tej chwili potrzebuję. Thanks to you Steve Hammill!!

-----

Miała być ciężka noc, a nie była. Przeżyłem. Wszystko dzięki Tobie, Aniele. Dziękuję, że jesteś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz