Pobijam własne rekordy. Od soboty oglądnąłem 990 minut czystego futbolu. Najpierw derby Manchesteru, potem Liverpool przeciwko Wigan, następnie Sunderland z Tottenhamem na przemian ze spotkaniem ligi włoskiej, gdzie Milan podejmował Parmę, a na dobranoc Sporting Gijon v Barcelona.
W niedzielę po pracy Bolton przeciw Evertonowi, a wieczorem Espanyol Barcelona kontra Real Madryt.
Poniedziałkowy wieczór to spotkanie Fulham z Chelsea, a we wtorek powrót na boiska Ligi Mistrzów, gdzie Milan zmierzył się z Tottenhamem.
Wczorajsze spotkanie Arsenalu z Barceloną spowodowało pobicie rekordu. Zbliżam się do granicy 1000 minut spędzonych z piłką. Mecz na Emirates był moim 11 spotkaniem, więc prawie przekroczyłem tę granicę.
A zostanie przekroczona dzisiaj. Zaraz po pracy oglądam Lecha ze Spartą Bragą, a wieczorem wisienka na torcie, czyli magiczny Liverpool z Dalglishem debiutującym w europejskich pucharach na wyjeździe przeciwko Sparcie Praga.
Jak ja kocham futbol!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz