środa, 2 lutego 2011

Aldo: Fernando Torres splunął w twarz kibicom Liverpoolu

Aldo jak zwykle ostro i na temat. I tym razem nieco dłużej, niż zazwyczaj, ale miał powody, jak wielu z nas. Bo Torres zdradził... Po raz kolejny w przeciągu niecałych 12 miesięcy zostałem zdradzony przez osobę, której ufałem... Enjoy!

-----

Fernando Torres jest oszustem i fałszywym człowiekiem, który napluł w twarze kibiców Liverpoolu, którzy go uwielbiali.

W swojej książce napastnik mówił, jak wiele znaczy dla niego bycie piłkarzem Liverpoolu. Mówiło historii i tradycji klubu oraz o tym, jak bardzo kochał miasto.

Wydawało się, że rozumie wartości, które wyznaje się w Liverpoolu, ale teraz wiemy, że tego nie zrobił. To nie było prawdziwe i jestem pewny, że będzie mówił to samo, grając dla Chelsea.

Torres jest po prostu najemnikiem, który odszedł, bo dostał ogromną podwyżkę.

Kibice Liverpoolu wspierali go na dobre i na złe. Tworzyli wymówki dla jego słabej formy, że to wina kontuzji.

Ale przez cały czas Torres wystawiał kibiców i klub do wiatru.

Gdy poprosił o transfer, Liverpool na to pozwolił. Nie ma sensu trzymania w klubie kogoś, kto nie chce tu być.

Mój pięcioletni wnuczek odmówił ubrania koszulki Torresa w weekend, bo nawet on był zdegustowany tym zawodnikiem.

Torres powie, że odszedł do Chelsea, żeby wygrywać trofea, ale nie ma gwarancji, że je tam osiągnie.

Dobra, mają lepszy skład, niż Liverpool, ale są w okresie przejściowym, tak jak i my.

Moment jego decyzji był fatalny, ale może Liverpoolowi będzie lepiej bez niego.

Szczerze mówiąc, Torres siedział w mojej głowie cały sezon. Miałem dość oglądania, jak się włóczył po boisku i nie walczył.

Wygrał nam tylko jeden mecz w tym sezonie, przeciwko Chelsea na Anfield, Chelsea w której będzie teraz grał i spróbuje im zaimponować.

Torresa już nie ma, a z pieniędzy, jakie zainkasowaliśmy ze sprzedaży jego i Ryana Babela, dostaliśmy dwóch jakościowych napastników: Andy’ego Carrola i Luisa Suareza.

To bardzo sprytny ruch Kenny’ego Dalglisha.

Zawsze byłem wielkim fanem Carrola, który jest najlepszym młodym napastnikiem w tym kraju.

Zrobił ogromne postępy w krótkim odstępie czasu. Jest lepszą wersją Duncana Fergusona, który był fantastycznym zawodnikiem. Jest doskonały w powietrzu, ma dobre przyjęcie i gra z pasją.

Kiedy debiutował w reprezentacji Anglii przeciwko Francji, zagrał niesamowicie, a w Liverpoolu teraz tylko się rozwinie. Udowodnił swoją wartość przez ostatni rok i sam wygrał wiele meczów dla Newcastle,  w tym czasie, kiedy Torres grał dla Liverpoolu.

Ludzie mają wątpliwości, co do ceny transferu. Oczywiście, zapłaciliśmy powyżej wartości, ale to istotne, bo Torres też był przepłacony.

Dostać 50 milionów funtów za zawodnika, którzy nie pokazał wiele w przeciągu ostatnich 12 miesięcy, to dobry interes. Nie tak dawno ludzie mówili, że będziemy mieli farta, jak dostaniemy za niego 30 milionów funtów.

Miał sporo kontuzji i Chelsea podjęła wielkie ryzyko. Pytanie, czy Chelsea zmieni go w gracza takiego, jakim był, gdy pierwszy raz zawitał na Anfield?

Carroll jest uczciwym chłopakiem i nie będzie się uchylał od odpowiedzialności, tak jak Torres.

Będzie grał o wiele lepiej, a przede wszystkim będzie walczył dla klubu. Jego zdolności w powietrzu przydadzą się po obu stronach boiska.

Statystyki Carrolla – jedna bramka co dwa mecze – są bardzo dobre dla młodego napastnika, a skuteczność Suareza jest jeszcze lepsza.

Z tego, co widziałem, Urugwajczyk bardzo mi zaimponował.

Myślę, że obaj będą się nawzajem uzupełniać.

Może minąć trochę czasu, zanim się zgrają, ale jak już złapią swoje style, mogą narobić sporo kłopotu przeciwnikom.

Mamy dwóch napastników, którzy mogą zrobić o wiele więcej, niż to, co mieliśmy od Torresa.

W sumie nie było tego aż tak dużo.

Muszę powiedzieć, że w trudnych warunkach Kenny Dalglish i Damien Comolli wykonali świetną robotę.

Pozbyli się Ryana Babela i Paula Konchesky’ego, dwóch zawodników, którzy nie byli wystarczająco dobrzy dla Liverpoolu.

Niechętnie sprzedali Torresa, ale w jego miejsce podpisali kontrakty z wartościowymi zastępcami i dlatego mamy powody, aby być optymistami na najbliższe miesiące.

Dodatkowy smaczek do niedzielnego meczu

Liverpool może jest na siódmym miejscu, ale niedzielna podróż na Stamford Bridże nagle stała się najważniejszym meczem od dłuższego czasu.

To ironia, że debiut Fernando Torresa przypadnie na mecz z nami i to zdecydowanie dodaje smaku temu spotkaniu.

Wielkim wzmocnieniem będzie powrót Jamiego Carraghera i jestem pewny, że zasmakuje sobie krycie Torresa.

Wiem, że zachowaliśmy czyste konta w dwóch ostatnich meczach, ale brakowało nam Carry z powodu jego kontuzji, jakiej nabawił się w listopadzie.

Potrzebujemy go z tyłu.

To intrygująca gra i nie ma wątpliwości, że Chelsea jest zagrożona. To starzejąca się drużyna z mnóstwem dziur w swojej zbroi.

Everton dał im w kość w FA Cup na weekendzie i tylko pech stanął na przeszkodzie, aby to The Toffies przeszli dalej. Sprawili Chelsea wiele problemów i szkoda, że Andy Carroll nie jest gotów do gry.

Domowa forma Chelsea nie jest cudowna w tym sezonie i jeśli tylko będziemy dobrze się bronić, nie ma powodu, abyśmy nie wygrali tego meczu.

więcej na lfcpoland.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz