niedziela, 14 sierpnia 2011

Sound of the Anfield Ground: 3, 2, 1… odpalamy!

Właśnie wróciłem po pracy do domu. Czas najwyższy odpocząć po całym dniu siedzenia w biurze i ślęczenia przed komputerem. Jednak coś nie daje mi spokoju. I znów trzeba wziąć ten cholerny laptop do ręki. Czy to złość? Nie, lubię pisać, szczególnie o…

Barclays Premier League. Dokładnie ta nazwa nie chce uciec z mojej głowy. Nic nie można na to poradzić, bo, moi drodzy, już za dwa dni, w sobotę 13 kwietnia na murawę wybiegną piłkarze ligi angielskiej nazywanej przez wielu ekspertów najlepszą ligą na świecie i przez kolejne 9 miesięcy prawie każdy weekend będzie wypełniony po brzegi pojedynkami Liverpoolu, Evertonu, Manchesteru United, Chelsea, Arsenalu i pozostałych drużyn walczących w tych rozgrywkach.

To będzie niezwykle emocjonujący sezon, w szczególności dla nas, kibiców Liverpoolu. Pomimo jeszcze dwóch tygodni otwartego okienka transferowego, możemy je zaliczyć do bardzo udanych, jeśli chodzi o zakupy. Charlie Adam, Jordan Henderson i Stewart Downing, to moc, której potrzebował silnik the Reds. Z tymi zawodnikami maszynka zwana Liverpoolem na nowo może stanąć do boju o najwyższe cele. Tytuł mistrzowski? Może jeszcze nie w tym roku (choć bardzo chętnie bym się zdziwił w maju z takiego wyniku i nie byłbym zły z tego powodu), ale jakieś ładne srebrne cacko w postaci FA Cup czy Pucharu Ligi będzie ładnie wyglądać w naszej gablocie z trofeami.

Jedyne, co mnie martwi, to zamieszki. Zewsząd dochodzą nas słuchy o kolejnych miejscach, gdzie one się rozpoczęły. Londyn, Bristol, Birmingham, a w poniedziałek Liverpool. Liverpool, miasto, które od ostatnich kilkudziesięciu lat było oazą spokoju, znów zamienia się w strefę wojny. Ludzie wychodzą na ulice i bezmyślnie demolują samochody, walczą z policją i okradają sklepy? Z jakiego powodu, ja się pytam?! Nie podoba mi się to, jak i pozostałym trzeźwo myślącym osobnikom z gatunku homo sapiens. I mimo na tę chwilę w miarę spokojnej sytuacji, nic już nie będzie takie samo. Znów wróciło poczucie niepewności i braku bezpieczeństwa. Jak pisał to Kristian Walsh, te zamieszki, to nie tylko straty fizyczne w postaci zniszczonych samochodów. To również straty psychiczne i miejmy tylko nadzieję, że szybko cała Anglia będzie mogła się z tego podnieść.

Cieszmy się futbolem i startem nowego sezonu angielskiej Barclays Premier League. Niech rywalizacja przeniesie się z ulic na boiska, lecz apeluję o to, żeby była to czysta rywalizacja. Niepotrzebna nam powtórka z lat 70 i bójek na trybunach. Oglądajmy, emocjonujmy się i cieszmy walką o tytuł mistrza angielskiej Premier League i róbmy to, jak do tej pory. Niech wygra najlepszy!

10.08.2010 18:07

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz