środa, 17 sierpnia 2011

Sound of the Anfield Ground: Włączmy się w walkę!

Pamiętam swój pierwszy raz, kiedy zjawiłem się na Anfield. To był 2006 rok, przyjechałem na trzy miesiące do Liverpoolu, aby wakacyjnie popracować w moim ulubionym mieście i odwiedzić klub, z którym jestem związany od 1999 roku.

Wtedy też, podczas lipcowej wycieczki na stadion moich ulubieńców, widziałem po raz pierwszy tablicę upamiętniającą tragedię na Hillsborough. Przed wyjazdem do Anglii czytałem sporo o rozmachu tego tragicznego wydarzenia, wiedziałem dosyć sporo i byłem emocjonalnie przygotowany na widok nazwisk 96 Czerwonych Sióstr i Braci, którzy nigdy nie wrócili z półfinału FA Cup rozegranego 15 kwietnia 1989 roku. Jednak tak tylko mi się wydawało.

Piękne dwie brązowe tablice ze złotą czcionką, którą wypisane zostały imiona i nazwiska osób, które zginęły na Hillsborough. Pomiędzy tymi tablicami płonący wieczny ogień, a pod nimi codziennie świeże kwiaty, pamiątki, szaliki. Bardzo sentymentalne i emocjonalne miejsce. I ja patrzący się na ten monumentalny hołd zmarłym, osobom, które pojechały na mecz, by spędzić przyjemne popołudnie, a zastały śmierć.

Byłem przygotowany. Miałem ze sobą kwiaty i znicz, który zapaliłem. Jednak nie byłem na to przygotowany emocjonalnie, jak wcześniej myślałem. Rozpłakałem się po raz pierwszy od kilku lat płakałem. I chociaż wiem, że osobiście nie dotknęło mnie to w żaden sposób, wiedziałem jaki ból przeżywa rodzina osoby, która zginęła w tragedii. Każdy z nas stracił bądź straci kogoś bliskiego, takie jest życie, i doskonale wiemy, jaki ból i strata temu towarzyszy. Będąc wtedy po raz pierwszy pod Hillsborough, moje łzy były złączone ze łzami i bólem rodzin tych ofiar. Ciężko jest opisać, co wtedy przeżywałem i to pomimo tego, że, jak już pisałem, nie byłem z tym związany osobiście. Miałem wtedy tylko 2 lata i o tej tragedii dowiedziałem się dopiero 10 lat później. Jednak to byli Czerwoni. Moi Czerwoni Bracia i Siostry.

Dołączam się do apelu Tony'ego Barretta, który w ostatnim swoim felietonie nawołuje o to, by walka o sprawiedliwość nie została zaprzestana do dnia, kiedy w końcu rodziny ofiar Hillsborough usłyszą satysfakcjonujący wyrok. My wszyscy, jako fani Liverpoolu i osoby, które pielęgnują wspaniałą historię tego klubu, powinniśmy w każdy sposób włączyć się do tej batalii i pokazać wsparcie rodzinom; że również my, tutaj w Polsce, znamy tę sprawę i jest nam ona bliska.

Więcej informacji na temat Hillsborough Justice Campaign możecie znaleźć na oficjalnej stronie HJC oraz na Facebooku tej organizacji.

1 komentarz: