piątek, 30 września 2011

back to business? Sure I am!

Czuję się, jakbym zmartwychwstał. Wszystko jest takie nowe, a jakby dziwnie znajome. Przeprowadzka na swoje zrobiła w mojej głowie to, co miała zrobić. Cieszę się z tego powodu, bo wreszcie mam kapitalny komfort psychiczny w każdym aspekcie życia.

Mogę robić, co chcę, jeść kiedy chcę, pisać i oglądać co i kiedy chcę. Just fucking brilliant. Jeszcze tylko poradzić sobie dzisiaj ze zmęczeniem i zdać tę pierdoloną ekonomię. Ostatni dzień sesji poprawkowej i egzamin - takie rzeczy to tylko na WSIiZ-ie. Ale muszę sobie z tym w końcu poradzić i zapomnieć oraz wrócić do pisania.

Trasa koncertowa z Comą, zaklepany wywiad z My Riot końcem października - to dopiero początek nowego mnie.

Byłbym zapomniał - zapraszam wszystkich do regularnego odwiedzania bloga mojego przyjaciela, z którym znamy się jak łyse konie i robimy tę piłkę, bo to kochamy. Blog Kaisera dostępny jest pod tym linkiem. Miłej lektury!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz