piątek, 17 czerwca 2011

Sound of the Anfield Ground: Czy to jakiś żart?

Pozwólcie, że i ja wyrażę swoje zdanie na temat najnowszego tworu adidasa na przyszły sezon. Odkąd po raz pierwszy zobaczyłem wczoraj nową koszulkę, co prawda alternatywną, rezerwową czy jak kto woli trzeci komplet, to zacząłem się zastanawiać, czy ktoś nie zrobił kibicom Liverpoolu przykrego psikusa, spóźnionego żartu primaaprilisowego. Budzi się człowiek po długiej podróży, włącza internet i pierwsze, co widzi na oficjalnej stronie, to Steven Gerrard ze zniesmaczoną miną ubrany w biało-niebieską koszulkę klubu, który ma przydomek the Reds. Czy ja ciągle śnię?

Nie, to nie sen, co potwierdzają newsy również na polskich serwisach poświęconych Liverpoolowi. Zewsząd zaczynają powoli docierać głosy sprzeciwu i wyrazy obrzydzenia. Tak, obrzydzenia, nie bójmy się tego słowa, bo tak to niestety wygląda dla przeważającej większości fanów drużyny z Anfield. Sam David Prentice, redaktor dziennika Liverpool ECHO jest oburzony tym, co zaprezentował nam na ostatni swój sezon współpracy z the Reds adidas. Niektóre komentarze kibiców jasno dają do zrozumienia, że zostali obrażeni tym strojem, że Liverpoolowi FC nie przystoi nosić koszulek, nawet tych rezerwowych, z niebieskimi wstawkami.

Cofnijmy się jednak do genezy stroju. Kibice Liverpoolu śledzący poczynania klubu od dłuższego czasu i grzebiący w historii drużyny z pewnością mają na uwadze fakt, że Liverpool na początku swojego istnienia, czyli w latach 1892-96 grał właśnie w koszulkach biało-błękitnych. Jednak Everton również rozpoczynał od koszulek rubinowych, żeby nie powiedzieć czerwonych i teraz, pomijając okres eksperymentów w latach 90, nie zamierza do tych barw wrócić.

Nie chodzi tu tylko o kolor, bo były przecież stroje, które zawierały w sobie granatowe odcienie. Stroje z lat 90, gdzie spodenki były granatowe, lub wyjazdowa koszulka z sezonu 2001-02, która miała granatowe paski. Nikt nie robił wtedy z tego wielkiego szumu. Jednak teraz mamy do czynienia z czymś, co wydaje się kpiną. I chociaż ten niebieski nie jest typowo evertoński (kolor cyjanowy, jak bronią się włodarze klubowi oraz producenci od adidasa), to jednak budzi jednoznaczne skojarzenia. Jeśli nie Everton, to ten strój jest łudząco podobny do zestawu Olympique Lyon. Niektórzy z moich znajomych, którzy komentowali dodane ostatnio przeze mnie zdjęcie tego stroju, twierdzili, że równie dobrze mogłaby to być koszulka Manchesteru City, a z drużynami z tego miasta raczej też nie lubimy być porównywani.

I nieważne, czy jest to tylko koszulka wyjazdowa, czy alternatywny/rezerwowy/trzeci (niepotrzebne skreślcie według uznania) strój. Chodzi tutaj o tożsamość,. Tożsamość kibica z klubem. Taka mała podpowiedź: jaki przydomek ma drużyna Liverpool FC, a jaki Everton? Właśnie, zgadliście. Nie obchodzi mnie to, czy ten niebieski będzie royal blue, sky blue czy cyjan. Niebieski to niebieski i pod żadnym pozorem nie powinien być umieszczony na trykocie the Reds. Adidas zawsze dopuszczał wariacje na temat kolorów w strojach wyjazdowych i alternatywnych, ale zawsze było to zgodne z kolorami użwyanymi na co dzień w klubie i w herbie. Niebieski? Nie tym razem, miał być chwyt marketingowy i próba wyciągnięcia z kibiców kolejnych pieniędzy, a już na początku okazuje się to strzałem w stopę. Jak pokazują statystyki na różnego rodzaju ankietach na angielskich forach, ponad 70% kibiców będzie bojkotować te stroje. Adidas zdecydowanie nie będzie miło wspominał ostatniego roku współpracy z Liverpool FC.

Jedyne pocieszenie, że nasi piłkarze nie będą zbyt wiele grać w tych strojach. Nie bierzemy udziału w Lidze Europejskiej, a w lidze angielskiej kolorystycznie jesteśmy sobie w stanie poradzić z dwoma zestawami, jakie mamy: tradycyjnym czerwonym i czarno-srebrnym. Poza tym, jak to ktoś kiedyś mądrze określił, koszulki nie grają. Nieważne w czym, ważne, żeby piłkarze osiągali wyniki. Tylko proszę, nie w niebieskim. Oczekując na projekty Warriora zostawiam Wam wolne pole do dyskusji i zastrzegam sobie, że to jest moje subiektywne zdanie na temat nowego trykotu i nie zamierzam wszczynać rewolucji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz