piątek, 3 czerwca 2011

światowa wioska i pozostałe przemyślenia

Wróciłem. I do pisania i do życia. Baterie w Barcelonie zostały naładowane na full i mimo że siedzę teraz w pracy, nie przeszkadza mi to w załatwianiu wszelkich spraw, które mnie ominęły w tym jakże odprężającym tygodniu.

Po odwiedzeniu Barcelony stwierdzam jeszcze bardziej, że świat jest jedną wielką globalną wioską. Byliśmy z ekipą w Hiszpanii, poszliśmy do irlandzkiego pubu, którego właścicielem był Anglik z Liverpoolu. Popijaliśmy holenderskie piwo, a obsługiwała nas po angielsku Niemka, która twierdziła, że ja i Tomek nie jesteśmy Polakami. Cóż za cudowny mile czas spędzony na katalońskiej ziemi :)

Miło było jednak znów odwiedzić Hiszpanię. Sześć lat musiałem na to czekać i warto było. Pomimo niezbyt dobrej pogody zwiedziłem co chciałem (Camp Nou jest piękne mimo tego, że nie bardzo lubię FC Barcelonę), odwiedziłem Primark, zobaczyłem piękny park Gaudiego i wykapałem się w Morzu Śródziemnym. Magia!

A teraz powrót do spraw turniejowych i ponownego marzenia o tym, aby doba miała 30 godzin. Wszystko jednak idzie w dobrym kierunku, dzisiaj Super Nowości, nasz patronat medialny, umieścili tekst o Turnieju w wydaniu weekendowym, co przyniesie nam sporo pożytku, jeśli chodzi o zbiórkę pieniędzy dla małego Dominika.

Nawiązał z nami też kontakt człowiek od fotoreportaży sportowych. Ciekawa propozycja, nie ma co, mam nadzieję, że nasz budżet na to pozwoli. Musimy się zastanowić dokładnie i coś ponegocjować ewentualnie. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

I jedno najważniejsze zdanie: Jamie Carragher, dziękuję Ci bardzo! Ty wiesz, za co.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz