sobota, 12 grudnia 2009

z pamietnika Scousera vol. 10: rozmyslen ciag dalszy

Grudzien. Mgla za oknem, gesta i biala jak mleko. Do moich uszu dobiega nostalgiczny glos Chestera. To juz potora miesiaca tutaj. Poltora miesiaca naszego wymarzonego zycia razem, o ktore tak sie staralismy niejednokrotnie w bolu i lzach, poltora miesiaca walki o przetrwanie. To juz poltora miesiaca bycia tu, gdzie uwazam, ze wlasnie tutaj powinno byc moje miejsce. Ale czy na pewno?

Na sluchawkach ciagle Dead By Sunrise. Tym razem "Walking In Circles" - ballada, ktora ostatnimi czasy stala sie kolejna moja ulubiona piosenka. Lapie mnie nostalgia, gdy tego slucha,. Wracam myslami do pieknych, milych chwil w Polsce. Lubie tak czasami sie zatopic w te wspomnienia, moze tez dlatego, ze grudzien to miesiac podsumowan. Czy zalicze ten rok do udanych? Sam nie wiem. Sporo zlego sie przydarzylo. Sporo rzeczy, czynow i slow, ktorych zaluje. Ale tez sporo dobrego. Wspomnien, ktorych nikt mi nie zabierze. Bo nikt nie ukradnie mi tych odczuc, kiedy sie zakochalem, tak prawdziwie i niewinnie, kiedy szedlem na pierwszy w moim zyciu powazny wywiad. Kiedy pierwszy raz dwa spojrzenia spotkaly sie razem i stwierdzily, ze do siebie pasuja. Kiedy dwie tak podobne do siebie istoty postanowily polaczyc sie jedyna, tak prawdziwa, fantastyczna i szczera miloscia. Kiedy pierwsza wysoka ocena wpadla do kolekcji, kiedy zjezdzilem pol Polski za ulubionym zespolem, zeby porozmawiac z wokalista.

Moglbym tak wymieniac dlugi czas, lecz i na to przyjdzie pora. Kiedys przyjdzie, bo mam kolejne marzenie. Chcialbym napisac ksiazke. Moze biografie jak Fowler, Dudek, Gerrard czy Carragher, a moze powiesc oparta na moim zyciu? Nie wiem, ale jesli sie na to zdecyduje, to slowa tutaj beda bardzo pomocne.

Zanurzam sie coraz glebiekj w dzwieki muzyki. O tak, to mojk kolejny narkotyk. Pulsujace gitary, dzwiek rytmicznej perkusji wbijajacej sie w mozg tak, ze czujesz, jakby kazde uderzenie wspolgralo z Twoim sercem. To jest to czego, potrzebujesz. Kazdy dzwiek jest tak dokladny i tak perfekcyjnie dobrze slyszalny. Widzisz ten dzwiek, te nute, te slowa. Muzyka jest jak extasy. Dlatego zblizajacy sie koncert Sabatonu wyczekuje z nieopisana ekscytacja i nie moge sie juz doczekac. Ostatni raz we wrzesniu w Rzeszowie byl fantastyczny. Licze na powtorke z rozrywki.

A w sercu niepokoj, strach i obawa przed jutrem... Lecz pamietam o tym, ze po burzy zawsze swieci slonce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz