czwartek, 24 grudnia 2009

z pamietnika Scousera vol. 18: cierpienie

Snieg sypie. Bardzo mocno. Ulice staja sie biale. Platki sa tak duze, jak moje lzy spadajace mi z oczu.

Placze. Placze z tesknoty. Placze z teksnoty za Malenstwem. A wszystko przez serial komediowy...

Tak mi smutno. M. poszla do lazienki, a ja dalej placze. Przez moj mozg przeplywa miliard mysli. O dziecku, o tym, dlaczego M. stala sie nieczula i zimna, oschla. Potrzebuje Twojego ciepla, wsparcia, w takich chwilach najbardziej. Wiem, ze nic nie powiedzialem, nagle ucichlem i zamknalem sie w otchlani wlasnych mysli i tesknoty, ale kiedys spytalabys, co sie dzieje. Przytulilabys, poglaskalabys, popatrzylabys cieplo swoimi pieknymi oczami, swoim cudownym wzrokiem, tak jak na mnie kiedys patrzylas. Nic takiego sie nie stalo... Bez slowa kontynuowanie wlasnych czynnosci, bez zapytania, bez niczego, jakby mnie w ogole nie bylo. Jakbym Cie nie obchodzil. Przez zupelnie normalna scene z Rachel i Rossem tak ucierpialem i wiem, ze Ty tez, ale nic nie zrobilas, zeby mi pomoc nie wpasc w melancholie, tesknote.

Tak bardzo mi brak Malenstwa. Jakie te Swieta bylyby piekne, gdybys tak chodzila z Nim razem. Wyobrazilem to sobie i znow placze. Brakuje mi Ciebie i Twojego Ciepla. Nie widzisz tego? Nie brakuje Ci tego tez? Nie pragniesz mnie juz, mojego ciepla, wzroku, dotyku? Chce Ci to wszystko dawac, ale Ty mnie odtracasz, odrzucasz. Wiem, ze jest Ci ciezko, cierpisz bardziej ode mnie, czasem zbyt wiele od Ciebie wymagam, ale wspieraj mnie, prosze. Wroc do mnie ze swoja magiczna miloscia, tak jak ja to robie. Niech te swieta beda dla nas wyjatkowe w swej wyjatkowosci.

Kocham Cie, wieszo tym, moja Ksiezniczko?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz