niedziela, 21 listopada 2010

back to the X-Factor again

Wracamy do X-Factora. W tamtym tygodniu show zrobiło się tematyczne. Wszyscy uczestnicy mieli przygotować się do śpiewania piosenek Eltona Johna, przy okazji odwiedzając światową premierę najnowszej części Harrego Pottera. Zacznijmy więc kolejny etap magicznego show!



Paije jak zwykle zabawnie zaśpiewał swoją piosenkę. Jak dla mnie bardzo dobre wykonanie, w przeciwieństwie do Louisa. Mimo wszystko, po części zgadzam się z jego zdaniem, oraz Simonem, że wybór piosenki nie był zbyt trafiony.



Aidem w poprzenim tygodniu nie pokazał się z dobrej strony. Tym razem nerwy zjadły go już na początku, gdzie zdarzył mu się lekki fałsz, ale potem było coraz lepiej. Ale czy to wystarczy na przetrwanie? Aiden powoli stacza się po równi pochyłej i to z pewnością nie jest dla niego dobre.



Mary zaśpiewała absolutnie fantastycznie. Może moja ocena jest zbyt subiektywna, bo uwielbiam tę piosenkę Eltona, ale tak czy inaczej, u Mary widać zdecydowaną poprawę w porównaniu do zeszłego tygodnia.



Energetyczny, mocny i bardzo dobry występ Katie. Widać, że zależy jej na pozostaniu w show. Waleczna dziewczyna. W końcu nie zawsze kilkakrotnie z rzędu wychodzi się obronną ręką.



Jesteś tak dobry, jak Twój ostatni występ - powiedziała Cheryl, cytując Billa Shankly'ego. A Matt potwierdził swoją klasę, mimo kolejnej, ciężkiej piosenki do zaśpiewania. Jednak dał sobie radę w niesamowity sposób. Czarny koń tej edycji.



Cher trzyma wyśmienitą formę. Z każdym tygodniem zaskakuje mnie coraz bardziej. Fantastyczny dobór piosenki, dobry mix Eltona i Eminema - mieszanka wybuchowa w połączeniu ze ślicznym głosem Cher.



Rozrywkowy Brazylijczyk jakby się poprawił wokalnie. Zaśpiewał o niebo lepiej, niż w poprzednich występach, można było zrozumieć każde słowo wyśpiewane przez Wagnera. Czyżby zaczął brać na poważnie ten konkurs?



Biebery mnie zaskakują drugi tydzień z rzędu. Cos jest z nimi lepiej, czy ze mną? Drugi tydzień z rzędu podobał mi się ich występ. Nieprawdopodobne.



Rebecca, ah Rebecca. Jej głos ma to coś w sobie, co sprawia, że łzy same napływają mi do oczu. Dodajcie jeszcze fakt pięknej "Candle of the Wind", ślicznych oczu Rebecci i tego, że jest liverpoolką i wynik jest wiadomy. Just brilliant!

So it's time to get the results!



Szkoda Aidena, przegrał z Katie, która swoją drogą trzeci raz (jeśli dobrze liczę) znajduje się w strefie spadkowej. Lecz tak, jak wspominałem, Aiden staczał się z występu na występ i jednak dzisiaj było tego za mało. Szkoda.

A za tydzień: X-Factor w stylu Beatlesów! Nie mogę się doczekać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz