czwartek, 25 listopada 2010

...


R,

Dziś Twoje urodzinki. O których ja oczywiście pamiętam (bez lekkiej ironii nie byłabym sobą ;)). Nie mogę Ci wiele dać, bo sama niewiele mam, wiesz….- mogłabym zaśpiewać, ale śpiewać nie umiem niestety. Mam nadzieję jednak, że choć to wywoła uśmiech na Twojej twarzy. Uśmiech, który tak lubię. I sama zawsze wtedy mam ochotę się uśmiechać. Do Ciebie, do życia. I nigdy mi nie jest tego Twojego uśmiechu mało. Bo kiedy się tak do mnie uśmiechasz, czuję, że warto żyć. Że warto kochać, marzyć, cieszyć się wspólnymi planami na przyszłość. Uwielbiam o tym myśleć zawsze wieczorem, kiedy zasypiam sama w łóżku.

Wylądowałeś niespodziewanie w moim parszywym życiu i nagle, w mgnieniu oka, wszystko się zmieniło. Na lepsze. Dzięki Tobie.

Pamiętam, jak przyszedłeś do mnie (…), siedziałam wtedy taka zamyślona i zasmucona pewnie czymś, jak to często bywało. A w radiu płynęły dźwięki „08 wojna”. Przyszedłeś i zacząłeś do mnie gadać i już wtedy wyglądało to tak, jakbyśmy się znali całe wieki. Chyba Ty też miałeś podobne odczucia…? Myślę, że tak.

Bo jesteśmy jednością, jedną duszą i nie da się tego nie zauważyć. Tak jakoś mi się wydaje, że nie tylko ja to widzę.. ;)

Życie lubi sprawiać niespodzianki i to w najmniej oczekiwanym momencie. Ja w sumie też ;) Mam nadzieje, że jestem dla Ciebie taką przyjemną niespodzianką w Twoim życiu. I że ten list też jest taką malutką, ale miłą niespodzianką.

Cóż, możesz sobie go zapisać i czytać później wiele razy, jeśli będziesz miał na to ochotę. Albo wyrzucić kiedyś z niesmakiem, jeśli okaże się, że Cię zawiodę i nie będziesz chciał mnie już znać. A ja wciąż czekam, aż dasz mi w końcu ten wiersz i listy, które dla mnie napisałeś na promie….Chyba jednak potrzebna Ci ta lecytynka ;) Ale nie martw się, już ja się o Ciebie zatroszczę ;) Z całego serca się zatroszczę 

Będę Cię kochać, jak tylko potrafię najpiękniej, żebyś nigdy nie musiał wyrzucać tego listu. Żebyś kiedyś nie zabrał psa, kota, szczura i nie wyprowadził się ode mnie ;)

(…), żebyś mógł być przy mnie szczęśliwy. Żebyś mógł spać spokojnie obok mnie.

Czasem wydaje mi się, że to całe nocne niebo, które tak kocham, spadnie na mnie i mnie zgniecie, zmiażdży. (…). Jestem sobą. Jestem miła i kocham. Uwielbiam dawać od siebie innym, co tylko mogę. Ale jest tak ciężko, R. Bardzo. Wybacz mi i postaraj się mnie akceptować, bo robię wszystko, żeby było dobrze.

Chciałabym obdarzyć Cię wolnością, taką pierwszą, prawdziwą, abyś mógł wciągnąć ją w płuca. Abyś nigdy nie zapomniał tego smaku. Smaku bycia sobą, uczucia, kiedy godzisz się z własnym ja, z tym, kim i jaki jesteś. Smaku powietrza, upojnego deszczu, szumu liści na drzewie wieczorem. Abyś wiedział, co to znaczy kochać samego siebie i móc dzięki temu pokochać prawdziwie drugą osobę. I czuć przez to szczęście, radość życia, przyjemne mrowienie w środku na myśl, że życie jest w Twoich rękach, jest tylko Twoje i możesz je wykorzystać tak, aby nie zmarnować żadnej szansy, którą los Cię obdaruje. Tego Ci życzę w dniu Twoich urodzin. Oddaję Ci siebie, swoje uczucia, raj mojej duszy.

Kocham Cię staruszku

M.


----- 

Moja Księżniczko,

Dzisiaj Twoje święto. Twoje kolejne osiemnaste urodziny ;)  a jeszcze całkiem niedawno to Ty pisałaś mi liścik na moje święto. Ale ten czas leci, nieprawdaż? Tym razem nie zapomniałem, myślałem o Twoich urodzinkach od trzech tygodni i zastanawiałem się, co zrobić, żeby wywołać uśmiech na Twojej buzi.

Pamiętasz, jak mi pisałaś, ze niewiele możesz mi dać? Teraz i ja Ci mogę zaśpiewać za Grześkiem Markowskim tak samo. Chciałbym Cię obdarować diamentami, podarować Ci najpiękniejsze kwiaty na ziemi, ale póki co, nie stać mnie na to. Mam nadzieje, że choć ten drobny upominek i moja obecność sprawią, że to będą Twoje najpiękniejsze urodzinki. Ze nasz wyjazd, (…), też jest dla Ciebie czymś w rodzaju prezentu, prezentu od losu na rozpoczęcie nowego, szczęśliwego życia. Chciałbym, żeby tak było i zrobię wszystko, aby tego dokonać.

Wiem, ze nie zawsze jestem taki, jakim chciałabyś mnie widzieć: uśmiechniętego i pogodnego. Czasem zatapiam się we własne myśli, które krążą po orbicie mojego mózgu (wbrew pozorom, posiadam go :P) z prędkością światła i potrafię przeskakiwać z tematu na temat. Czasem zamyślam się nad przyszłością, czy sobie poradzimy, jak będzie z praca etc.. A czasem myślę egoistycznie, myślę o rzeczach, które muszę zrobić, aby to nam było jak najlepiej. Poprawiam się z każdym dniem, chcę być dla Ciebie oparciem, bezpieczeństwem, przystania spokoju. Robię, co mogę, aby być dla Ciebie jak najlepszy. Poświęcam na to wszystkie moje siły, mimo ze czasem jestem cholernie nieznośny i sam nie wiem, czego chcę. Wybacz mi to, kotku.

Będę się Tobą opiekował, jak tylko potrafię. Tak bardzo już chciałbym być na miejscu w Liverpoolu, z dala od Rzeszowa, od tego wszystkiego zła, które nas spotkało. Chcę zacząć nasze wspólne życie na nowej, czystej kartce papieru, aby zapisać ją naszą piękną historią. Zrobię wszystko, żebyś była ze mnie dumna, żebyś była ze mną szczęśliwa. Wiem, ze jestem do tego zdolny, a Twoja miłość i uśmiechnięta twarz pobudzają mnie do dalszego działania.

Kotuniek, w dzień Twojego święta życzę Ci zdrowia, bo ono jest najważniejsze. Życzę Ci codziennie uśmiechu na buzi, który tak bardzo kocham, życzę Ci szczęścia, bo bez niego życie byłoby szare i beznadziejne. Życzę Ci, abyś nie czuła się niczym skrępowana, będąc ze mną, abyś cieszyła się życiem, tak jak potrafisz to robić najlepiej, tak jak nauczyłaś mnie cieszyć się życiem i wolnością. Życzę Ci wszystkiego, co najlepsze może spotkać człowieka w życiu i pragnę, żeby to spotkało właśnie Ciebie. I życzę Ci, abyś, czytając to uśmiechała się i pomyślała miedzy tymi literkami o mnie ;) o mnie, który pewnie śpi jeszcze w Twoim łóżeczku i śni o Tobie, moja księżniczko.

Kocham Cię ponad wszystko, oddałbym życie dla Ciebie i to zrobię, jeśli będzie taka potrzeba. Póki co oddaje Ci całego siebie, moja miłość, która wychodzi prosto z mojego serca i jest jedyna, taka prawdziwa. To miłość na całe życie. Kocham Cię, kwiatuszku.

Na zawsze Twój,
R.


-----

Zabolało, jak to znalazłem...
Było tak pięknie, prawda?

Właśnie...
Było...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz