środa, 17 listopada 2010

jesień pachnie Liverpoolem, noce przeraźliwym bólem

Ciągle czuję zapach tego powietrza z doków. Taka świeża, cudowna, morska bryza otaczająca moje ciało i delikatnie wpadająca do płuc. Upojny zapach życzliwości, uśmiechu i serdeczności. Uwielbiałem to wdychać i napawać się tym uczuciem rozpierającej mnie radości. Te miłe wspomnienia otulają mnie czasem w ciągu dnia.

Nocami jest już gorzej... I mimo że próbuję z tym walczyć, to nie daję rady. Znów nie daję rady... Od czwartku ponownie mnie nawiedzasz. Każda noc jest przepełniona Tobą, każdej nocy wchodzisz w moje sny, jesteś ze mną, jesteś blisko mnie. Zdarza się, że jesteś też w ciągu dnia, kiedy jestem świadomy tego, co się wokół dzieje. Jak na Sabatonie w piątek. Byłaś blisko, czułem Twoją obecność. Wiesz dokładnie, kiedy. Chłopaki grali "Primo Victoria" - byłaś ze mną wtedy, podczas rozmowy z Joakimem - byłaś ze mną. W niedzielę na Comie, przez cały koncert - byłaś tam!

Każdy poranek jest zły. Budzę się zmaltretowany psychicznie, umieram i rodzę się na nowo po to, by w nocy znów zatopić się w Twoje ramiona, ukoić ból Twoimi pocałunkami, a potem umrzeć. Zdechnąć jak śmieć... Nie pamiętam normalnego dnia, takiego, w którym wszystko byłoby dobrze, jest źle. Bo znów musiałem wrócić do tabletek, które robią ze mnie robota, robią ze mnie pieprzoną maszynę, wyłączają moją świadomość. Nie chcę tego! A Ty? Jesteś zadowolona, że mnie tak zrujnowałaś?! Zrobiłaś ze mnie wrak człowieka?! Kurwa mać, dlaczego?

Wypluwam się emocjonalnie. Rzygam wszystkim wprost na papier, na klawiaturę. To pomaga. Chwilowo, ale pomaga. Ale ile można? Chcę normalności. A tylko Ty mi ją dawałaś...

Liverpool. To już za dwa tygodnie od piątku licząc. Dwa tygodnie przygotowania się do brutalnego zderzenia z rzeczywistością, do zderzenia teraźniejszości ze stanem mojego umysłu. Czy S. będzie umiał mi pomóc? Wątpię...

Dwa tygodnie do dopieszczenia szczegółów mojego planu. Planu unieszkodliwienia mojego mózgu. Unieszkodliwienia siebie...

Bo nie ma już dla mnie ratunku...

Once more I say goodbye, to you
Things happen but we don't really know why
If it's supposed to be like this, why do most of us ignore the chance to miss?

Oh yeah...

Torn apart at the seams and my dreams turn to tears, I'm not feeling this situation
Run away try to find a safe place you can hide
It's the best place to be when you're feeling like..

Me...(me!)
Yeah...(yeah!)
All these things I hate revolve around
Me...(me!)
Yeah...(yeah!)
Just back off before I snap

Once more you tell those lies, to me
Why can't you just be straight up with honesty?
When you say these things in my ear, why do you always tell me what you wanna hear?

Oh yeah...

Wear your heart on your sleeve, make things hard to believe, I'm not feeling this situation
Run away try to find a safe place you can hide
It's the best place to be when you're feeling like..

Me...(me!)
Yeah...(yeah!)
All these things I hate revolve around
Me...(me!)
Yeah...(yeah!)
Just back off before I snap and you'll see...(see!)
Me...(me!)
All these things I hate revolve around
Me...(me!)
Yeah...(yeah)
Just back off before I snap...

Torn apart at the seams and my dreams turn to tears, I'm not feeling this situation
Run away try to find a safe place you can hide
It's the best place to be when you're feeling like me...

It's the best to be when you're
Me...(me!)
Yeah...(yeah)
All these things I hate revolve around
Me...(me!)
Yeah...(yeah!)
Just back off before I snap and you'll see...(see!)
Me...(me!)
All these things I hate revolve around
Me...(me!)
Yeah...(yeah)
Just back off before I snap...


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz