Natchnienie przyszlo, to z niego korzystam. Ponizej moj artykul na temat zimy w Liverpoolu, napisany przez ostatni tydzien. Zapraszam do czytania.
-----
Po kilku dniach wiosennej pogody zima znow nawiedzila Liverpool. I to nie byle jaka zima. Snieg dal sie ostro we znaki Brytyjczykom. Pozamykane zostaly szkoly, na ulicach utworzyly sie gigantyczne korki, przez co karetki pogotowia ratunkowego nie mogly na czas dotrzec do potrzebujacych. Komunikacja miejska stanela, co chwile mijalo sie puste autobusy z napisem "sorry, not in service" na wyswietlaczach. Powstal paraliz, chacos oraz wszechogarniajaca wszystkich panika. Wspomnialem juz, ile to sniegu nasypalo? Nie? Cos okolo 3 (slownie: TRZECH) centymetrow...
OK, snieg lezy na chodniku - to fakt. Jest slisko i rozjezdzona ciapa utrudnia poruszanie sie po drogach i chodnikach - to tez prawda. Ale, do jasnej cholery, zeby 3 (slownie: TRZY) centymetry bialego puchu i temperatura w okolicach zera (tak wlasnie: ZERA) stopni Celsjusza (32 stopnie Fahrenheita dla innych kultur) paralizowaly cale miasto? To zakrawa na kpine i zalosny smiech...
Ogladam wlasnie wiadomosci poranne. Reporterka przekazuje newsy o warunkach. Snieg przestal padac. Pogotowie przerzucilo sie na terenowki 4x4, zeby dotrzec do pacjentow. Korporacja komunikacyjna Stagecoach oglosila, ze autobusy na Merseyside nie beda dzisiaj kursowac ze wzgledu na bardzo ciezkie warunki drogowe. No tak, przeciez zima jest okropna. Faktem jest, ze Brytole za bardzo z zima do czynienia nie maja, ale czlowiek z reguly (a przynajmniej myslacy czlowiek - taka moja prywatna opinia, ze tak powinno byc) okolo grudnia powinien zaczac kminic o tym, ze byc moze spadnie snieg. Klimat robi nam niespodzianki, owszem, ale Wielka Brytania to nie okolice rownika, gdzie albo mamy pore zajebistej suszy, albo nieziemskich opadow deszczu. Snieg sie zdarza, wiec trzeba sie do tego w choc minimalnym stopniu przygotowac.
A jesli sie jednak nie pomysli, to co wtedy? Ano wlasnie takie obrazki, o ktorych wspominalem wczesniej. Chaos na ulicach, korki, oblodzone jezdnie i chodniki oraz zero jakiegokolwiek zapobiegania od razu po opadach sniegu. Dopiero po dwoch dniach (tyle pisalem ten artykul, zbierajac materialy i obserwujac walke Brytyjczykow z zima) miasto zaczyna wracac do zycia. Ktos wk oncu pomyslal i zaczal wysypywac sol i piasek na jezdnie. Jakby to jeszcze zrobic na chodnikach. Ruszyla komunikacja, choc tylko niektore linie i to po zmienionych trasach. Urzad miasta wyslal ludzi do odsniezania ulic. Niestety dla wiekszosci spoleczenstwa, odsniezone zostalo tylko scisle centrum Liverpoolu. Reszta dzielnic dalej jest oblodzona. Odsniezone zostaly rowniez tylko najczesciej uzytkowane drogi i autostrady.
Zima kontra Wielka Brytania: 1:0. Cieszyc ze sniegu moga sie tylko dzieciaki, ktorym pozamykano ponad 400 szkol na calym Merseyside i tym sposobem maja przedluzone o tydzien ferie swiateczne. Cala reszta obywateli klnie, ile moze, a rzad powoli liczy straty, ktore na czas pisania tego artykulu szacowane byly na okolo 50 milionow funtow.
Jadac do pracy samochodem z jednym znajomym Anglikiem, rozmawialem z nim o warunkach drogowych i porownywalem zimy , jakie przezylem w Polsce (a niektore byly ciezkie i okropne) i te zime, moja pierwsza w Liverpoolu. Roznice sa spore. Przy temperaturze kilju stopni ponizej zera wszystko funkcjonuje normalnie. Wyjezdzaja piaskarki, autobusy jezdza na kazdej linii, ulice z chodnikami sa regularnie odsniezane, nie ma takiego paralizu, jak tutaj. Paul stwierdzil, ze aktualna zima jest jedna z najgorszych od 30 lat. Ha ha, a mowia, ze mamy globalne ocieplenie. Spytalem Anglika, czy wiedza o czyms takim, jak opony zimowe. Jak moglem sie domyslic, odpowiedz byla naegatywna, wiec pomysl na biznes w okresie zimowym jest oczywisty. W nastepnym roku zaczne importowac zimowki i sprzedawac durnym Brytyjczykom.
Prognozy na weekend i kolejne tygodnie nie sa zadowalajace. Sniegu ma przybywac, a temperatury w nocy moga spasc nawet do -20 stopni Celsjusza. Nie brzmi to zbyt ciekawie, gdyz paraliz moze byc jeszcze wiekszy. A myslalem, ze tylko w Polsce zima znow zaskoczyla drogowcow.
Sprzedawac zimowki durnym brytyjczykom...ale sie usmialem.
OdpowiedzUsuń