niedziela, 31 stycznia 2010

z pamietnika Scousera vol.36: sen to czy rzeczywistosc?

Wczorajszy dzien byl przepiekny. Jeden z tych, w ktorych wszystko jest niesamowicie piekne, powietrze jest tak nadwrazliwie delikatne i lekkim podmuchem owiewa nadzieja na lepsze jutro. I my miedzy tym niesamowitym sloncem oswietlajacym nasze usmiechniete twarze.

Wycieczka nad morze, przejazd diabelskim mlynem, wspolne spacery po dokach trzymajac sie za rece i usmiechajac. Wszystkie szczegoly tak wyrazne i namacalne.

I powiew morskiego powietrza. I slonce oswietlajace moja wybranke, ktora tak pieknie wczoraj wygladala. I to, ze wyznawalismy sobie milosc w pieknej scenerii Morza Irlandzkiego. I powrot do domu. I wspolne czytanie, wspolne usmiechy.

Czy to moglo byc rzeczywistoscia w tym czasie bolu, strachu przed nowym dniem? Tak, to stalo sie naprawde. Ten dzien mi sie nie przysnil. Tak bardzo chcialbym, zeby takie dni dzialy sie codziennie.

Kocham Cie, M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz