Nie zjawiłem się w Warszawie. Bardzo chciałem, ale niestety, nie wyszło... Żałuje, bo tak bardzo pragnąłem być z Czerwonymi podczas tego cholernego meczu. Ale zdrowie Taty jest teraz ważniejsze... W piątkową noc zabrali go do szpitala, przebookowałem bilety na niedzielny poranek, ale nie pojechałem. Tato prosił, żebym był blisko. Posłuchałem. Niekiedy trzeba postawić pewne rzeczy wyżej.
Oglądnąłem mecz w Cornerze, ale byłem tam tylko ciałem. Moje myśli krążyły gdzieś po zupełnie innej orbicie. Tata ma problemy z sercem. Martwię się, boję się o niego. Nie chcę go stracić, choć to coraz bliższe. Ale w tym roku już za dużo strat... Nie chcę, żeby kolejna bliska osoba mnie opuściła. Jeszcze nie teraz, proszę...
Smutno... Potrzebuję kogoś, komu mogę się wypłakać w ramię...
Bollocks.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz