Znów człowiek musi zacząć zastanawiać się, czego to chce od swojego życia. Bo życie nie byłoby sobą, gdyby ponownie nie wyciągnęło pazurów i nie podrapało tej szyby, którą wstawiłem na nowo kilka miesięcy temu. Ale człowiek się już do tego potrafi przyzwyczaić, prawda?
Jak co roku (no dobra, drugi rok z rzędu) dokuczać mi zaczął ząb, co jest oznaką niechybnie nadchodzących zmian. Dobra, pracę już zmieniłem, lecz nadarzyła się kolejna okazja, nie tylko do zmiany pracy, ale też zmiany miejsca zamieszkania. Ile można mieszkać z rodzicami? Dla niektórych 24 lata to nie do pomyślenia, a nie jestem Włochem, żeby trzymać się uporczywie matczynego gniazda do ostatniego tchnienia rodzicielki. Tym bardziej, że mama jest teraz w Niemczech czy Włoszech i zostałem skazany na towarzystwo taty, którego nadmierna troska wyjątkowo daje mi się we znaki ostatnimi czasy. Normalka, powinienem zdążyć przywyknąć.
Ale do rzeczy. Widmo wyjazdu znów zaprzątnęło mi myśli, lecz teraz muszę to wszystko bardzo dokładnie przemyśleć. Gdyby taka oferta pojawiła się równy rok temu, nie zastanawiałbym się ani sekundy, tylko spakował manatki i stąd najzwyczajniej w świecie spieprzył. Ale nie teraz, po tych 12 miesiącach, w których wiele się zmieniło. Przede wszystkim nie wyjadę bez J., to pierwszy powód. Drugi to studia, choć z tym jestem sobie w stanie poradzić, mogę skończyć dziennikarstwo gdziekolwiek. Dyplom z zagranicznej uczelni wygląda o wiele lepiej niż z rzeszowskiego WSIiZ-u, z którego wciąż czekam na ocenę z ekonomii, aby dowiedzieć się, czy zaliczyłem ten pierwszy rok, czy nie.
Trzecią kwestią jest przyszłoroczny Turniej. Przecież nie zostawię Kaisera z tym wszystkim samego, tym bardziej, że wizja wspólnego biznesu jest bardzo kusząca. Robilibyśmy to, co lubimy i zarabialibyśmy fajne pieniądze. Kwestia rozkręcenia tylko całej karuzeli, a to bez odpowiedniego kopniaka finansowego, może być ciężkie. Ale dalibyśmy przecież radę, nie takie rzeczy przerabialiśmy razem na przełomie tych kilku miesięcy. A plany są naprawdę piękne. Trzydniowa impreza z koncertami Krushera, Monstrum, może kogoś sławnego na całą Polskę? A na pewno obecność Jamie Carraghera i Jurka Dudka. Jesteśmy z nimi w kontakcie. Do tego aukcje charytatywne. Zebrane w tym roku 2 600 zł dla Dominika naprawdę dało nam porządną motywację.
I co, mam to wszystko tak zostawić? Opuścić, nie przyznawać się? Tylko dlatego, że mogę pracować w ukochanym przeze mnie miejscu? Sam nie wiem.
Tak, dostałem propozycję pracy w Liverpool Football Club.
Dziękuję, Claire.
17 lipiec 2011, 22:16
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz