niedziela, 17 lipca 2011

Wszystkie stany są złe!

Wylądowałem wczoraj na pogotowiu. I nie, nie odniosłem żadnej kontuzji nogi, nie złamałem palca ani nosa (choć przyznam, na meczu z kibicami Manchesteru United mogło to się zdarzyć), również nie uszkodziłem sobie szczęki. A nie, jednak to była szczęka.

Konkretnie ząb. Żyłem pogrążony w nieświadomości, że ostatnie bóle, jakie miałem w rejonach lewej górnej strony mojego uzębienia, to rosnący ząb mądrości. Bolało, przestawało, dwa – trzy dni spokoju i znów bolało. Jakie było moje zaskoczenie w nocy z piątku na sobotę, kiedy spałem 15 minut, budziłem się, żeby zażyć jakieś przeciwbólowe prochy i szedłem spać dalej na kolejne 15 minut, żeby za chwilę powtórzyć całą procedurę. I tak do rana.

Niestety, nic się nie poprawiło i po południu wylądowałem na fotelu dentystki – sadystki na pogotowiu. W trakcie, kiedy ona znęcała się nad moją lewą górną ósemką, dowiedziałem się, że jednak to stan zapalny. Czyli jest źle i to nie ząb mądrości jak myślałem. To oznacza, że dalej będę miał przeciętny iloraz inteligencji oraz że trzeba będzie wybrać się z zębem do normalnego dentysty, który, poza zaopiekowaniem się dobrze i znieczuleniem bólu (zawsze proście o znieczulenie, zawsze! Inaczej będziecie wyć z bólu, jak kastrowane koty) wyciągnie masę forsy za swoje usługi. Tak, stan zapalny to zło.

Podobnie, jak pozostałe stany. Weźmy na przykład stan gotowości. Człowiek musi warować na swoim stanowisku, czekając na rozkaz, wiadomość, czy cokolwiek, co w ten stan gotowości Was postawiło. Stuprocentowa koncentracja przez 120 godzin bez możliwości zaśnięcia. Niedobrze. Przerabiałem to na nockach w pracy, więc wiem, jakie to ciężkie. Czekasz na telefon i czekasz walcząc ze snem. Z pewnością nie pomaga to w koncentracji, co doprowadza do błędów, gdziekolwiek ten stan by Cię nie zastał.

Stan zagrożenia też nie jest niczym dobrym. Trzeba wtedy wykupywać zapasy żywności, wody i uciekać do bunkrów i innych zabezpieczeń, modląc się, aby deszcz bomb z chmur zwanych myśliwcami nieprzyjaciela jednak nie nadciągnął. Poza tym stan zagrożenia powoduje zniszczenia nie tylko w psychice człowieka, ale również w miejscu, gdzie się odbywa.

Rodzajów stanów jest masa. W naszym kraju przerabialiśmy stan wojenny, który niezbyt wyszedł ludziom na dobre, teraz przerabiamy stan kryzysowy gospodarki, są również stany kryzysowe rzek po wielkich opadach. No i oczywiście Stany Zjednoczone Ameryki. To jest połączenie wszystkich możliwych stanów: od nerwowego po zagrożenia. Dodajmy do tego jeszcze stan umysłu tego ‘narodu’ i wychodzi nam równanie, że to najgorsza możliwość ze wszystkich stanów istniejących na świecie. Brońmy się zatem przed każdym stanem, a przede wszystkim przez stanami zapalnymi. To nie jest nic dobrego.

I jeszcze jedno. Dbajcie o zęby i unikajcie spotkania z dentystami na pogotowiach. Nic przyjemnego z tego nie wyniesiecie, chyba że lubicie, jak ktoś zadaje wam ból.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz