Dzisiaj kończy się azjatyckie tournée Liverpoolu po Azji. Można powiedzieć, że osiągnęliśmy tam sukces i to nie tylko sportowy. Przed wyjazdem do Chin, Malezji i Singapuru udało nam się podpisać kontrakt z Charlie Adamem, a podczas trwania podróży the Reds zakontraktowali sobie usługi Stewarta Downinga oraz Doniego. Zatem można powiedzieć, sukces transferowy: odhaczyć.
Podczas sparingów z dobrej strony pokazało się kilku zawodników, którzy teoretycznie wystawieni są na odstrzał. David Ngog, Joe Cole czy Christian Poulsen naprawdę poradzili sobie z presją zmiany klubu i dali z siebie wszystko. Młody Francuz zdobył trzy bramki w dwóch meczach (byłoby pięć, ale dwa razy dał się złapać na spalonym), Joey rozgrywał piłkę i kilkakrotnie zaskoczył wszystkich dokładnymi dośrodkowaniami, po jednym z których padła bramka strzelona przez ‘duńskiego łamacza’ jak to był kiedyś określany Christian Poulsen.
Ale azjatyckie tournée to nie tylko sukces transferowo-sportowy. To przede wszystkim ogromny kopniak marketingowy. Każdy, kto na bieżąco śledził poczynania naszej drużyny w Azji za pomocą blogów reporterów LFC TV oraz naszych relacji na LFCPoland.com, widział, jaka mania opanowała poszczególne kraje, w których pojawiali się zawodnicy Liverpoolu. 38 tysięcy ludzi uczestniczących w samym tylko treningu w Malezji robi wrażenie. Porównując to do ‘zaledwie’ 10 tysięcy kibiców, którzy oglądali kilka dni wcześniej sesję treningową Arsenalu Londyn, pokazuje różnicę komercyjną.
Nie mam tu żadnych wątpliwości, ten wyjazd, który był sponsorowany przez Standard Chartered, który od roku współpracuje z klubem, takie miał właśnie zadanie: rozpropagować markę nie tylko Liverpoolu, ale również samego banku na rynku azjatyckim. I udało się to w stu procentach. Domyślam się, że na tych wszystkich imprezach, na których gościli piłkarze, swoje stoisko miał również Standard Chartered. I choćby każdy rzucił tylko okiem na nie, to logo banku zostanie mu w pamięci i sprawdzi ofertę, ponieważ ta marka widnieje na czerwonej koszulce jego ulubionego klubu. Podobnie było z Carlsbergiem i wcześniejszymi sponsorami.
Komercja jest wszędzie, nie uciekniemy przed nią. W dzisiejszych czasach nie ma od niej ucieczki, bo dobra reklama, to podstawowy napęd finansowy działania każdej firmy, klubu, nawet strony internetowej. Żeby gdzieś zaistnieć, trzeba się pokazać. A przy okazji zagramy w piłkę? Świetnie, jednak ważne jest też to, aby przychody z takiego tournée mądrze wykorzystać. Jak widać na przykładzie naszych właścicieli, da się to zrobić i idzie to w dobrym kierunku. Oby tak dalej!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz