poniedziałek, 1 lutego 2010

z pamietnika Scousera vol.37: Poszukiwania, Do Taty i strach...

Paranoiczny strach
Wdziera sie w swiadomosc.
Glowa pelna obaw
oraz bolu jutra.

Ksiezyc w pelni
Krzyczy swietliscie.
Samotnie wedruje
Po okregu udreczonych dusz.

Szukam kresu cierpnienia
W zagubionym umysle.
Niczym wampir
Czyham na krwisty smak szczescia.

-----

Tato!
Tak bardzo sie boje
Boje sie zycia
W tej okrutnej grze

Tato!
Ty tez sie boisz
Kazdego nastepnego dnia
Walczysz o krople spokoju

Jestem gdzies poza swiatem
W Nie-Rzeczywistosci krazy moj umysl
Ogarniety mrocznymi myslami
Patrze na swoja powolna smierc

Krew wyplywa wolno
Z otwartych zyl
Ulatniam sie w przestrzen
Aby polaczyc sie z Gwiazdami

-----

I znow ten strach. Chyba sie go juz nie pozbede. On zabija mnie od srodka. Boje sie, ze strace M., boje sie ze wylecimy z mieszkania. Boje sie kazdego nastepnego dnia. Tylo czas spedzany z M. i sen przynosi mi ulge. Jestem udreczony. Boje sie szmeru, odglosu krokow na schodach, listonosza wrzucajacego listy, swiatla ksiezyca wpadajacego przez okno. Po prostu obawiam sie zycia. Czuje, jakby Smierc nieuchronnie zblizala sie powolnymi krokami. Juz je slychac, juz niemal czuje Jej lodowaty dotyk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz