środa, 22 grudnia 2010

chory na Liverpool

Stwierdzam dzisiaj z całą odpowiedzialnością. Jestem chory. Chory na Liverpool FC. To wirus, który mnie już nie opuści. Ci, którzy mnie znają, wiedzą to już od dawna. A ci, którzy dopiero poznają, to i tak zdążyli to już zauważyć. Nie kryję się z tym, że Liverpool FC oraz od niedawna (no dobra, dwóch lat, co w porównaniu z okresem, jaki kibicuję Liverpoolowi, to niedawno) City of Liverpool to moje drugie życie, moja pasja, która uratowała mnie, jako człowieka i moje życie.

Uwielbiam miasto Liverpool. Uwielbiam je za atmosferę, wspaniałe powietrze, którym zaciągam się z przyjemnością. Uwielbiam to miasto za Beatlesów, za cudowne muzea, za uśmiechniętych i życzliwych ludzi. Uwielbiam Liverpool za Liverpool.

Za co uwielbiam Liverpool FC? Może nie będę wymieniał, bo nie starczyłoby czasu. Ci, którzy mają wiedzieć, wiedzą, pozostali dowiedzą się, jak mnie poznają. Zresztą, taka mała podpowiedź będzie w postaci poniższego filmiku. Wzloty i upadki Liverpool FC w 2010. Dużo się działo w poszczególnych miesiącach i kiedy oglądałem tę krótką kompilację, znalazłem wiele porównań w poszczególnych miesiącach. Choćby to, że kiedy upadałem ja, upadał i Liverpool, a może na odwrót? Na jedno wychodzi.

Jedyna miłość, która mnie nie opuści. LIVERPOOL!

2010 Liverpool's Highs and lows

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz