... czyli Master On Tour 2011. Tak jakoś to wyszło, że pierwsze pół roku zostało zaplanowane. Mecze, koncerty, wyjazd na X-Factora, turnieje, brzmi nieźle. Ale po kolei:
- 14-17 styczeń - witamy z Polish Reds Supporters na meczu derbowym z Evertonem;
- 16-18 luty - kolejny atak polskich szalonych kibiców Liverpoolu, tym razem Liga Europejska i Praga, dla nas przecież to rzut beretem, a impreza zapowiada się przednio;
- gdzieś pomiędzy jeszcze przesłuchanie do X-Factora;
- 5 marzec - who the fuck are Man United, czyli zdzieram gardło na The Kop ponownie, tym razem pomagając naszym Czerwonym zwyciężyć tę cholerną drużynę z Manchesteru;
- 30 kwiecień - cherylkowe Newcastle wita na Anfield i Rad również;
- 10 czerwiec - urodzinowe Iron Maiden na Bemowie z ekipą CWT-owską. Jesteśmy pojebani, stwierdzam to bardzo zgodnie z chłopakami. Kwestia chwili.
Totalny spontan. Zaczęło się od prostej wiadomości na Facebooku od Ł. Mieliśmy jechać początkowo we dwóch, ale po wczorajszej zmianie w pracy wyszło nas w sumie 6, a gdzie tu do 10 czerwca? Pewnie się jeszcze powiększy ta zacna ekipa. Wygląda na to, że urodziny będą udane, nie ma co.
Pytanie tylko, czy tu zostanę...
Sam nie wiem, co mam zrobić. Z jednej strony chcę jechać, z drugiej strony nie, i tak jestem między młotem, a kowadłem. Po 1 stycznia trzeba będzie siąść w jeden wolny dzień, wypisać wszystkie plusy i minusy i podjąć w końcu decyzję. Ciężko...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz