piątek, 31 grudnia 2010

czas podsumowań

Ostatni dzień tego jakże ciężkiego dla mnie 2010 roku. Czas finalnych podsumowań. Pamiętam, jak swego czasu robiłem fotograficzne podsumowania każdego przeżytego roku. Zebrało się tego trochę, bo zacząłem to robić około 2000 roku. W tym roku jednak zaprzestałem tradycji.

Ten rok był smutny, zły, okropny. Powrót z Anglii, brutalne zderzenie z rzeczywistością, depresja, choroba, psychotropy, kłopoty, Śmierć, próby samobójcze. Nie, to już się nie może powtórzyć. Za dużo tego wszystkiego. To już koniec tego ohydnego czasu.

Zawiodłem wiele osób, wiele osób zawiodło i mnie, ludzie cierpieli przeze mnie i ja cierpiałem przez ludzi, którzy wyrządzali mi krzywdę. Czas to zmienić.

Ale ten 2010 rok, to nie tylko smutki i łzy, choć ich było zdecydowanie więcej, niż tych chwil radosnych. Ale jednak były. Znalazłem cudowną pracę, przeżyłem wspaniałe chwile w Kalwarii, na Zlocie Kibiców. Udało mi się zorganizować Turniej Charytatywny, pomogłem choremu dziecku dzięki temu wydarzeniu, zebrałem za to masę pochwał, na które przecież nie zasługuję, bo nie tylko ja się w to zaangażowałem. Odwiedziłem ponownie Liverpool, poznałem masę fantastycznych ludzi.

I właśnie tym ludziom chciałbym złożyć serdeczne podziękowania za wszystko, co każdy zrobił dla mnie w tym roku. Przede wszystkim dla moich wiernych przyjaciół, dla B. i dla M., którzy mnie wspierali od maja, byli ze mną blisko, zawsze kiedy ich potrzebowałem. Nie opuścili mnie nawet wtedy, kiedy ja byłem okropny, nie wiedziałem, co robię. Odciągnęli mnie od prochów i alkoholu, postawili na nogi. Dziękuję Wam, chłopaki!

Podziękowania dla najwspanialszej grupy ludzi, z jakimi przyszło mi pracować: dla wszystkich ludzi z CWT, z którymi przebawiliśmy wiele godzin, chodząc wspólnie do kina, na imprezy, do pubów. Dla wszystkich Was, którzy też mnie wspierali, wyciągali, poprawiali humor żartami, pomagali w pracy. Wielkie, ogromne dziękuję dla Was! To wspaniałe mieć tak świetnych przyjaciół w pracy i poza nią. Dziękuję!

Specjalne podziękowania dla moich Czerwonych Sióstr i Braci za Kalwarię, za Zlot, za inaugurację ligi, za nasze mecze w Cornerze, za wyjazd do Liverpoolu. Jesteście moją drugą rodziną i nie zamieniłbym Was za żadne skarby świata. Nasze wspólne odchyły, śpiewanie, wielogodzinne rozmowy na temat Liverpoolu, pisanie newsów na stronę. Dzięki Wam i Liverpoolowi jestem lepszym człowiekiem i za to właśnie dziękuję Wam, moi kochani!

Oczywiście nie może zabraknąć podziękowań dla pozostałego grona zacnych kibiców. Mógłbym napisać epopeję na temat podkarpackich kibiców Arsenalu, Chelsea, Realu Madryt, Milanu, chłopaków z Valencii, nawet Manchesteru United. Nasze wypady do Cornera, aby wzajemnie kibicować, bądź denerwować drużyny przeciwne są jednymi z najwspanialszych chwil radości w moim życiu. Przekomarzanie się, wzajemne droczenie, super sprawa! Wszyscy jesteście świetni i każdemu chciałbym uścisnąć rękę w tej chwili, powiedzieć to proste dziękuję, szczególnie ekipie Kanonierów, Czerwono-Czarnych, Królewskich i nawet Chelsea z Podkarpacia.

Ostatnie podziękowania są szczególne i bardzo emocjonalne. To podziękowania dla V. Dla Ciebie, ponieważ tknęłaś w moje serce nadzieję, uwierzyłaś we mnie. Dla Ciebie kieruję szczególne dziękuję za tę intensywność, natłoczenie we mnie pozytywnych emocji, nadziei na dalszą walkę. To dzięki Tobie w moim sercu zapanowało słońce, którego tak długo szukałem. Dziękuję, V.

Pominąłem pewnie wiele osób, uogólniłem to wszystko, ale niestety moja pamięć jest krótka, a gdybym chciał dziękować każdemu z imienia, byłoby to nudne i na pewno nikt by tego nie przełknął. Dlatego wszystkim ludziom bliskim mojemu sercu i tym, którzy są ze mną na dobre i na złe, dedykuję tę piosenkę i składam życzenia zdrowia, radości i spełnienia marzeń w nadchodzącym roku. Aby ten 2011 rok był rokiem szczęścia, rokiem wielkich nadziei i uśmiechu. Aby każdy plan został zrealizowany, a my wszyscy będziemy mogli się ponownie spotykać i bawić! Te dwie piosenki są właśnie dla Was! HAPPY NEW YEAR 2011!!


My tea's gone cold,
I'm wondering why
I got out of bed at all
The morning rain clouds up my window and
I can't see at all
And even if I could it'd all be grey,
but your picture on my wall
it reminds me that it's not so bad
it's not so bad

I drank too much last night, got bills to pay
my head just feels in pain
I missed the bus and there'll be hell today
I'm late for work again
and even if I'm there,
they'll all imply that I might not last the day
and then you call me and it's not so bad
it's not so bad and

I want to thank you for giving me the best day of my life
Oh just to be with you is having the best day of my life

Push the door,
I'm home at last and I'm soaking through and through
then you handed me a towel and all I see is you
and even if my house falls down now,
I wouldn't have a clue
because you're near me and

I want to thank you for giving me the best day of my life
Oh just to be with you is having the best day of my life 




When you walk through a storm
Hold your head up high
And don't be afraid of the dark

At the end of the storm
Is a golden sky
And the sweet silver song of the lark

Walk on through the wind
Walk on through the rain
Though your dreams be tossed and blown

Walk on walk on with hope in your heart
And you'll never walk alone
You'll never walk alone
 

 

1 komentarz: