niedziela, 23 stycznia 2011

Sound of the Anfield Ground: koła autobusu kręcą się...

…kręcą się, kręcą się przez cały, cały czas– chciałoby się zaśpiewać tę dziecięcą piosenkę w nawiązaniu do zimowego okienka transferowego w Anglii. Trudno się nie zgodzić, mamy przecież końcówkę stycznia, do zamknięcia tej edycji telenoweli pod tytułem „Sprzedajemy niepotrzebnych, kupujemy nowych” został nieco ponad tydzień, słychać pojedyncze potwierdzenia transferów w Premier League, jak przejście Adama Hammilla do Wilków czy transfer Darrena Benta z Sunderlandu do Aston Villi. A co w takim razie dzieje się w kwestii transferów na Anfield?

Jak już wspomniałem, do zamknięcia okienka zostało osiem dni, a w Liverpoolu, poza spekulacjami, nie słychać żadnych konkretnych informacji. Oficjalna strona klubu zrobiła podsumowanie, z iloma nazwiskami do tej pory był łączony Liverpool. Lista zrobiła się dosyć spora, gdyż figuruje na niej aż 34 piłkarzy. Najgorętszym nazwiskiem jest oczywiście Luis Suarez, 23-letni piłkarz Ajaxu Amsterdam i reprezentant Urugwaju. W 108 występach w koszulce klubu z Holandii strzelił 81 bramek. Urugwajczyk został zapamiętany przez szerokie grono ekspertów piłkarskich incydentem na ubiegłorocznych Mistrzostwach Świata rozgrywanych w RPA, kiedy zatrzymał piłkę ręką w doliczonym czasie gry w ćwierćfinale przeciwko Ghanie. Luis wyleciał z boiska, a Ghana nie wykorzystała rzutu karnego i po serii jedenastek odpadła z turnieju. W listopadzie Juarez znów pokazał się ze złej strony, kiedy podczas meczu z PSV Eindhoven ugryzł rywala w okolice obojczyka. Holenderska federacja piłkarska zawiesiła krewkiego młodzieńca na dwa mecze.

Jednakże, mimo niekiedy karygodnych zachowań, Suarez posiada talent do zdobywania goli, jest wręcz maszynką do strzelania bramek, co pokazują jego statystyki. Sam zainteresowany ostatnio dosyć głośno wypowiada się o tym, że chciałby zagrać w Anglii. Czy będzie to czerwona koszulka Liverpoolu? Zobaczymy, bo konkurencja o podpis Urugwajczyka jest dosyć spora. NESV niechętnie wypowiada się o swoich planach transferowych, wolą załatwić sprawy po cichu, a dokładnie, o czym świadczy chociażby zatrudnienie Kenny’ego Dalglisha. Akcja wzorowo przeprowadzona: szybko, sprawnie i bez rozgłosu. Oby i tak było w przypadku Suareza.

Mając w ataku Torresa z Suarezem, a za ich plecami coraz lepiej spisującego się na angielskich boiskach Raula Meirelesa oraz Stevena Gerrarda, Liverpool może znów stać się postrachem obrony każdej drużyny w Premiership. Marzenia? Może, ale ponoć nawet te najskrytsze się spełniają. Niosąc nadzieję w sercu pozostawiam Was, drodzy czytelnicy, w kontemplowaniu sytuacji transferowej Liverpoolu i czekaniu na oficjalne potwierdzenia. Życie nadzieją jest dobre, ale na krótką metę, dlatego miejmy oczy i uszy szeroko otwarte. Być może już w przeciągu kilkudziesięciu godzin usłyszymy cieszące nas komunikaty…

2 komentarze:

  1. mam nadzieję, że wrócę jutro z zajęć i przeczytam nagłówek na forum, że Suarez przechodzi do Liverpoolu :) mc

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mam taką nadzieję, że zaraz oficjalka poda taki łady news: Suarez signs for Liverpool ;-)

    OdpowiedzUsuń