Zima zaatakowała w całej Europie. Stanęły pociągi, komunikacja miejska, zasypało lotniska, ludzie nie mieli jak wrócić do domów na święta. Przez śnieg i mróz zostały odwołane nawet mecze w Anglii, która przecież słynęła z tego, że grano tam niezależnie od pogody.
Ale jest jedno takie miejsce, gdzie w tym okresie jest naprawdę gorąco. Owo miejsce zwie się, o, ironio! zimowym oknem transferowym.
Chwila, chwila – ktoś krzyknie – przecież bardziej gorąco jest podczas letniego okienka. To wtedy kluby dwoją się i troją aby dostać najbardziej wartościowych zawodników, niczym ciepłe bułeczki z pieca. Tak, trudno się z tym nie zgodzić, ale zimowy okres transferowy też ma swoje smaczki. Chociażby pytanie, gdzie teraz wyląduje na wypożyczeniu David Beckham lub do jakiego klubu w końcu odejdzie Ronaldinho. To tylko niektóre z zimowych przekąsek dla spragnionego transferów kibica. No, ale do rzeczy, nie o tym miałem pisać.
Skupmy się na tym, co ciekawego ćwierkają ptaszki nad L4 0TH. Dużo się u nas działo w 2010 roku, zawirowania wokół właścicieli, przejęcie, nowe nadzieje i obietnice. Wszyscy nie mogliśmy się doczekać właśnie stycznia, aby popatrzeć, jak zachowają się panowie John W Henry, Tom Werner i przede wszystkim manager Roy Hodgson. Opuśćmy może zasłonę milczenia na letnie okienko w wykonaniu Roya i módlmy się o to, aby to było zdecydowanie lepsze w wykonaniu angielskiego managera (jeszcze) Liverpoolu.
Wiadome jest, że zbyt dużą gotówką nie dysponujemy. Dlatego śmieszą mnie doniesienia o tym, jak nagle Liverpool wyciąga z rękawa kwotę w granicach 15 milionów funtów na zawodników pokroju Eliero Eli i ma drugie 15 milionów brytyjskiej waluty na kolejnego grajka. Zastanawiacie się pewnie, kto to jest Eliero Elia? Ja też nie wiem…
Również między bajki powinniśmy włożyć doniesienia prasy o tym, jakoby The Reds włączyli się do walki o Pera Mertesackera. Z punktu widzenia kibica i sytuacji w klubie (forma Skrtela i Kyrgiakosa oraz powracający dopiero po kontuzji Agger, nie zapominając o wciąż kontuzjowanym Carragherze) nie jest to tak głupi pomysł, ale wątpię, by klub z Merseyside był w stanie przebić ofertę Arsenalu, jeżeli takie oferty w ogóle będą miały miejsce.
Jedyne, czego na razie możemy być pewni, to że włodarze klubu starają się zakontraktować Sylviana Marveauxa z Renes na zasadzie ściągnięcia go do klubu działając zgodnie z prawem Bosmana. Zawodnik ten ponoć jest już po rozmowach z klubem i na dniach powinien podpisać umowę przedwstępną.
Kolejne osobiste pytanie nasuwa się samo. Czy ktoś opuści Anfield? Od dawna mówiło się o odejściu Lucasa, Rynana Babela, lecz ptaszki na razie milczą w tej sprawie, a nasz zarząd dementuje te plotki odpowiednimi działaniami: nowym kontraktem dla Lucasa i odrzuceniem oferty wypożyczenia Babela do Birmingham. Przesądzony jest raczej fakt, że na wypożyczenie do końca sezonu odejdzie gdzieś Nathan Eccleston. Lecz póki co i to nie jest potwierdzone.
Dzisiaj mija dopiero trzeci dzień okienka, więc wszystko dopiero zaczyna się rozkręcać. Najprawdopodobniej szał zakupów i wyprzedaży zawodników rozpocznie się pod koniec tygodnia, kiedy managerowie będą mieli wszystkie raporty na stołach. A wtedy hulaj dusza! Negocjacje, podpisy, wielkie pieniądze. To jest właśnie to, co kochamy. I jak można powiedzieć, że zakupy mogą być nudne? Trzeba tylko kupować odpowiednie rzeczy, w tym wypadku zawodników.
Oby tym razem udało się Liverpoolowi trafić na towar z pierwszej półki, czego życzę klubowi z całego serca.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz