Sędzia Floyd miał 45 minut na ogłoszenie werdyktu w sprawie RBS v Hicks, kiedy Christian Purslow podszedł do Martina Broughtona i uścisnął mu rękę w geście zwycięstwa.
Potem spojrzał po tłumie zgromadzonym na Sali, dostrzegł kilka znajomych twarzy , uśmiechnął się szeroko i zacisnął pięści w geście celebracji. To był już ostatni gwizdek, który zwiastował największy sukces pozaboiskowy w długiej i barwnej historii Liverpoolu.
Sędzia Floyd w końcu orzekł werdykt: Hicks i Gillett nie mieli prawa zmieniać zarządu na Anfield, czego chcieli dokonać w zeszłym tygodniu. Ta decyzja zepchnęła ofertę kupna The Reds za 300 milionów funtów przez New England Sports Ventures.
Nie będę podejmował żadnych działań, które powstrzymają proces umowy sprzedaży – powiedział Floyd. Gdybym to zablokował, byłoby to bardzo szkodliwe dla klubu, Rogal Bank of Scotland i również bardzo szkodliwe dla NESV.
Znakomicie.
Przez 3,5-letnie bóle serca, wszystkie wstrząsające doniesienia, a ostatnio widmo zarządu komisarycznego i potencjalnego odjęcia dziewięciu punktów z Premier League, była to informacja, o którą modlił się każdy związany z Liverpoolem.
Sceny, które nastąpiły po wydaniu werdyktu sądu, były piękne. Lord Grabiner QC, człowiek, którego LFC zatrudnił do walki przeciwko H&G, był radośnie poklepywany po plecach przez fanów i otrzymał wiele serdecznych uścisków dłoni z gratulacjami.
Kiedy udało mu się na chwilę wyślizgnąć z uścisków fanów, Lord Grabiner powiedział, że było to jedno z najbardziej satysfakcjonujących go zwycięstw na arenie sądowej. Czy kiedykolwiek jednak wątpiliśmy w jego umiejętności i referencje?
Prawnik H&G ma się od kogo uczyć, we wtorek widział mistrza w tej dziedzinie. Lord Grabiner, jeden z najbardziej utalentowanych prawników w Anglii, rozmontował swoimi argumentami Hicksa i Gilletta.
Na zewnątrz sądu działo się nie mniej.
Kiedy Purslow, Broughton i Ian Ayre wychodzili z obiektów sądowych, zostali przywitani przez dziennikarzy, kamery, ale przede wszystkich przez kibiców The Reds. Fani odśpiewali „You’ll Never Walk Alone”, słychać było radosne okrzyki, które można porównywać tylko do okrzyków, kiedy drużyna zdobędzie zwycięskiego gola w ostatnich minutach meczu
Kiedy Purslow i Broughton udawali się na spotkania zarządu, które odbyły się zaraz po rozprawie i wieczorem, byli ciągle witani przez fanów, którzy skandowali kochamy Cię, Martin i Christian Purslow.
Niedaleko Sądu Najwyższego, w pubie George była gorąca atmosfera. Zagorzali fani The Reds zebrani przy telewizorze bawili się prawie tak, jak robią to w The Arles, kiedy na Anfield Liverpool wygrywa znaczący mecz.
Sceny te były wyjątkowe, jak wszystkie te od 6 lutego 2007, kiedy to Hicks i Gillett przytwierdzili się do stołków właścicieli klubu, poprzez rozmowę z Jurgenem Klinsmannem za plecami Rafy Beniteza, aż po zrzucenie ogromnego debetu na barki klubu.
Wkrótce, być może w przeciągu kilku godzin, przejdą one jednak do historii. Jak przyznał wczoraj adwokat Girolami, nastał czas, kiedy Amerykanie mogą zaśpiewać piosenkę, która rozbrzmiewa na Anfield od kilku tygodni: sprzedaj i odejdź.
Czekając na oficjalne potwierdzenie sprzedaży, właściciel NESV, John W Henry, napisał na Tweeterze krótko po ogłoszeniu wyroku: brawo Christian, Martin i Ian. Dobra robota, RBS, brawo kibice. Taki mały gest dodany do chwili euforii.
To był najbardziej zmienny, kontrowersyjny i stresujący okres, jakiego doświadczył Liverpool, ale Broughton, Purslow i Ayre zaciekle walczyli, aby wykopać H&G z miasta i już są blisko mety.
Czapki z głów, panowie.
Mamy nadzieję, że wszystko się już uspokoi i ponownie tylko piłka nożna będzie tematem numer jeden – powiedział Purslow.
Chcemy, żeby przez najbliższe 10 lat rozmawiano w Liverpoolu tylko o futbolu. Tego chce każdy liverpoolczyk.
Choć Broughton i Purslow, a ostatnio Lord Grabiner i Sędzia Floyd byłi ciągle na ustach kibiców, to, z największym szacunkiem dla wymienionych panów, musi się zmienić.
Im szybciej The Kop zacznie mówić o Gerrardzie i Carragherze, Torresie i Reinie, o liście kontuzjowanych piłkarzy i porywających występach na boisku, tym lepiej.
Liverpool zbyt długo był na pierwszych stron gazet biznesowych. Niech to zwycięstwo będzie impulsem dla najbardziej utytułowanego klubu w historii angielskiej piłki nożnej, aby powrócić na swoje miejsce – na strony sportowe każdej gazety.
za liverpoolfc.pl
-----
Lepiej nie mogłeś tego napisać, Dominic. Miejmy nadzieję, że burza już za nami i teraz przyjdzie czas na złote słońce.
Proud to be Red!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz