Incepcja ponownie w moim życiu. Znów taka intensywność, realność, namacalność marzeń sennych. Tym bardziej, że w końcu przespałem normalnie dwie noce. A miałem co odespać. Od poprzedniego piątku nie miałem normalnej nocy. Jameson tydzień temu z CWT, poranny kac w sobotę i wieczorna, 24-godzinna impreza w latach 70. A potem trzy nocki z rzędu w pracy i spanie po dwie godziny przerywane jazdami samochodem.
Sny są tak intensywne. Wróciłem wczoraj do Liverpoolu. Piękny, słoneczny dzień, ten znajomy zapach powietrza otaczający każdą komórkę mojego ciała. Pięknie, pięknie. Szedłem z chłopakami tymi znajomymi uliczkami, napawając się urokiem Liverpoolu. Spacerowaliśmy od Shaw Street, tak sentymentalnego i znajomego, przez London Road na Renshaw Street do gotyckiego sklepiku. Wszystko takie dokładne, ładne, uśmiechnięci ludzie. Skręciliśmy w boczną uliczkę, w Newington, potem Slater Street, żeby wyjść na Duke Street. Bosko. Ale nagle zmiana, budynki znikły, gdzie jest wszystko? Zostało tylko czyste, błękitne niebo i pustkowie, piasek dookoła. Co się dzieje?
Uderzenie w głowę czymś twardym. Zachwiałem się, poczułem lepką krew spływającą po karku. Odwróciłem się, ale kolejny cios, tym razem w twarz, powalił mnie na ziemię. Upadłem, w tumanach kurzu. Próbowałem zobaczyć, za co, kto, jak moi koledzy. Też leżeli na ziemi, a napastnicy nagle znikli. Co się stało? Za co, przez kogo? Pytania bez odpowiedzi. Podnieśliśmy się, cali zakurzeni, zakrwawieni. Oddaliliśmy się w stronę Anfield...
Dzisiaj też sen był realny. Śniłaś mi się, M. Po raz pierwszy od długiego czasu odwiedziłaś mnie we śnie. Chciałaś się spotkać, porozmawiać. Twoje oczy były pełne tęsknoty i wzruszenia. Świeciło słońce, kwitły drzewa. Promienie słoneczne oświetlały Twoją śliczną twarz. Chciałaś mnie przytulić, nie pozwoliłem na to. Chciałem tylko porozmawiać, bo mnie prosiłaś, więc zgodziłem się na to spotkanie. Patrzyłaś na mnie tymi kocimi oczami. I wiesz co, nie zrobiło to na mnie wrażenia. Nuie chciałem Cię przytulić, pocałować, nie chciałem powiedzieć Ci, jak bardzo Cię ciągle kocham. Byłaś mi obojętna. Popatrzyłem na Ciebie, odwróciłem się i zostawiłem Cię pełną bólu, rozpaczy i łez. Tak samo, jak Ty zostawiłaś mnie...
-----
Thinking about Sofia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz