Rozmawialem z Nia o tym, o czym powinnismy juz dawno porozmawiac. Rozmowa poszla spokojnie, bo oboje wiemy, zen asza sytuacja jest fatalna. Powoli zaczyna brakowac nawet cienia nadziei, ze wszystko bedzie dobrze. Brak pracy, widmo wyladowania na ulicy, przegrany powrot: to jakis koszmar.
M stwierdzila, ze nasze zycie jest tandetne. Przytaknalem, bo przeciez jakbym czytal opowiesc o tym, co nam sie przytrafilo od sierpnia (i co najgorsze, to zlo nie hce ustapic), nie biorac w tym udzialu, stwierdzilbym, ze to tania historyjka, denny wyciskacz lez. Sek w tym, ze my tkwimy w tym bagnie po same uszy i nie bardzo jest sie jak z tego wydostac.
M. powiedziala mi, ze jest Jej tu dobrze. Jest blisko do centrum, jest dobrei tanie jedzenie w sklepach, sa ladne i tanie ciuchy. Teskni za rodzina, ale psychicznie jest od nich wolna.
- Liverpool. Fajnie tu - powiedziala na dobranoc. Jedyny minus: nie mamy cholernej pracy. A nie masz pracy - nie masz pieniedzy. Nie masz pieniedzy - nie masz zycia. Cholerna ekonomia...
-----
Niespokojnie znow spalem. Zasnalem szybko, ale budzilem sie w nocy co chwile to spogladajac na M., czy wszystko z Nia ok, to nasluchujac odglosow nocy. Boje sie, boje sie o Nia, boje sie myslec, co z naszym zyciem dalej. Wczoraj znow plakalem. Porzadkowalem dokumenty i w jednej teczce znalazlem poradniki dla tatusiow, ktore drukowalem jeszcze we wrzesniu. Rozryczalem sie, jak jakis bachor, czym sprawilem bol Mojej Krolowej. Serce jest rozbite, ale ciagle bije, choc sil do walki brak.
Przebudzilem sie przed piata i juz nie moglem zasnac. Rozmyslalem nad swoim zyciem. Jestem w martwym punkcie, nie wiem, dokad isc. Moje zycie, w wieku 23 lat, jest juz przegrane. Przyjaciel kilka dni temu spytal sie mnie, gdzie nam sie lepiej zylo: w Polsce czy tutaj w Anglii w obecnej sytuacji. Szczerze odpowiedzialem, ze nie wiem.
W Anglii jestesmy tylko we dwoje. Jest nam dobrzez e soba, kochamy sie oboje. Tylko ten paralizujacy strach, obawa przed nadejsciem jutra, brak pracy, o czym juz wielokrotnie wspominalem, brak pieniedzy na oplaty, na jedzenie, na godne zycie. A co bylo w Polsce? Dokladnie to samo, z ta tylko roznica, ze nie mieszkalismy razem na swoim mieszkaniu. Ale odpadaly oplaty, ktorymi zajmowali sie rodzice. Nie bylo tego przerazenia i beznadziejnego pytania: co bedzie jutro?
Prawda jest taka, ze czlowiek docenia to co mial, bedac w powaznych tarapatach. A tak naprawde, to co ja mialem w Polsce? Poszarpane nerwy przez rodzicow, walka z absurdami i chorym systemem, brak dobrze platnej pracy, przerwane studia. Ale tez mialem (i mam nadal) kochajaca kobiete, z ktora zdecydowalem sie zmienic zycie, przyjaciol, ktorych ostatnio tak mi brakuje. Mialem, mimo wszystko, jakies sukcesy na studiach, nikla, ale zawsze perspektywe pracy w wymarzonym zawodzie dziennikarza.
Cholera, tam zle, tam niedobrze. Zaryzykowalismy bardzo wiele, bo cale nasze zycie. Mnie boli to jeszcze bardziej, bo to byl moj pomysl z tym wyjazdem, wzialem spora odpowiedzialnosc. Odpowiedzialnosc za M., zapewnienie Jej godnego zycia. Jej rodzice mi zaufali, mimo ze mam wrazenie, ze mnie nie bardzo lubia, to jednak mi zaufali. A jesli wrocimy, to jak ja spojrze im w twarz? Zabija mnie wzrokiem i bezslownymi oskarzeniami. Obawiam sie tego. Juz jestem przegranu, juz jestem nikim, a jesli wroce, to zostane juz na zawsze przeklety i obdarzony brakiem jakiegokolwiek zaufania. Tak samo z moimi rodzicami. Wiem, jacy sa. Kocham ich, wiem ze mnie przygarna, ale potem bedzie wypominanie, ze znow wrocilem z niczym, ze jestem zerem. Nasi rodzice pomogli nam bardoz duzo, za co jestem im dozgonnie wdzieczny i chcialbym to wszystko kiedys wynagrodzic. Nie wiem, jak to zrobie. Czuje sie przegranym czlowiekiem nie zaslugujacym na nagrode, jaka jest zycie...
-----
Ogarnia mnie pustka. Brakuje mi coraz bardziej mojego Narkotyku. Jest tak blisko, a nie moge Go uzyc. Brakuje mi sprzetu. Battlelore, Eluvenite, Green Day, Moonlight, HIM, Bullet for My Valentine, Dzem, Deep Purple, Clind Mansell, Coma, Dead By Sunrise i wiele, wiele innych zespolow i wykonawcow, ktorych namietnie sluchalem, lezy na moim dysku, ktory, nawet nie wiem, czy dziala. Wszechogarniajaca pustka dusz...
-----
O Victorio, moja Victorio
Dlaczego mam Cię tylko w snach
Wolności moja Ty Victorio
Opanuj w końcu cały świat
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz