Garfieldowe stwierdzenie z kazdym tym dniem wbija sie w czache coraz mocniej i mocniej. Agresywnie atakuje z kazdej strony. Czulem, ze cos bedzie nie tak, ale nie wiedzialem, co. Niespokojne sny podpowiadaly mi rozwiazanie, ale nie moglem rozwiklac tej zagadki.
I do tego szczere, brutalne slowa od A., ktore obijaja mi sie od scian mozgu, pozbawiajac mnie resztek nadziei. Nadziei, ktora bylas mi tak potrzebna do przezycia. A teraz stoje nagi, wystawiony na linii ognia. Kule od rodzicow, kule niepojetego bolu, samookaleczanie sie za przegrana, marazm, bezsilnosc, brak pomyslu, co dalej. Zamiast kroku w przod, bolesny krok wstecz.
Serce krwawi z bolu i niepokoju. Obawiam sie najgorszego, nie potrafie zaufac wlasnemu ja. Wczoraj sam dla siebie stalem sie obcym czlowiekiem. Zawsze walczylem, dostawalem smiertelne ciosy, krwawilem mocno, ale podnosilem sie i nie poddawalem. A teraz moja wewnetrzna sila znikla. I znow ten cholerny niepokoj. Kurewski, nieproszony niepokoj przed najgorszym. Bo nawet nie potrafie porozmawiac juz sam ze soba. Walcza we mnie dwie armie, wyniszczajac sie wzajemnie w smiercionosnej walce, a posrodku tego gowna ja, skazany na pozarcie i szukajacy beznadziejnego ratunku. Jakiegos cholernego cudu, ktory uratuje zycie. Jej, moje, nasze...
Nienawidze poniedzialkow. Wszystko bylo ok, dzien zapowiadal sie naprawde milo. I nagle to uderzenie rzeczywistosci, tak niespodziewanei bolesne. Ude5rzenie, ktore wytracilo mnie z rownowagi i pozabijalo we mnie nadzieje.
Zamiast tego prymitywna agresja i niepohamowana ochota zabojstwa.
Bywaly kiedyś jasne dni, bywają dni nieszczęśliwe...
OdpowiedzUsuńRzeczywistość bawi się nami niczym zużytymi marionetkami. A może to my dajemy się sobą zabawiać? Pytanie komu ta zabawa przynosi radość.
Wsłuchujemy się w swoje zmysły, patrzymy na własne gesty, spoglądamy na twarze obcych ludzi. Szukamy najlepszych odpowiedzi i rozwiązań. Przychodzą odpowiedzi i przychodzą rozwiązania, jednak nie są one najlepsze.
Nadzieja jak balon ucieka w przestrzeń nieba, a sznurek coraz bardziej się skraca w naszych drżących dłoniach.
Czas tyka... stoisz, powracasz.
Przeżyjecie to ponownie. Do mnie jeszcze nie dociera to, że rozstanę się z T. możliwe że nawet na kilka lat + pytanie "Co robić po powrocie?" Teraz trzeba myśleć nad tym jak najlepiej zorganizować czas po zjeździe do Polski.
Moje mieszkanie jest dla was otwarte - może się trochę wyluzujecie