sobota, 20 lutego 2010

z pamietnika Scousera vol. 51: czy to juz koniec?

Strach mnie opuscil. Nie ma go, gdzies sobie polazl. Nadzieja sie gdzies zagubila, ale ciagle czuje Jej obecnosc. Mgliscie, ale ciagle jest. Nie wiem tylko, na jak dlugo.

Zakonczylem przygode z Prime. Rozmawialismy z M. i doszlismy do wniosku, ze to nie ma sensu. Przeciez oni traktuja ludzi, jak psy. Pisalem o "zaletach" bycia Mobile Workerem. A co bylo ostatnio? Coz, pieniedzy za duzo nie mamyu, znow rodzice nam pomagaja. W srode mielismy az funta w kieszeni. I o godzinie 10 rano telefon z biura, z M. ma byc w pracy we Freeporcie na godzine 11. Hmm, ok, poszlaby, ale kwestia taka, ze tam sie troche jedzie, a zbytnio nie bylo za co. Kiedy M. powiedziala to Patrickowi, ten zaczal ironizowac, ze za co my zyjemy, skoro nawet nie mamy na bilety. Daj nam prace, to nie bedziesz pytal, a poki co, to nie twoj zasrany interes, Brytolu. W kazdym razie M. z wiadomych i logicznych wzgledow odmowila, a Patrick zaraz zadzwonil do mnie, aby mi powiedziec, ze nie bedzie mial juz wiecej pracy dla Niej. Fuck off, lad! I tak tej pracy nie bylo. A to, jak mnie potraktowali z parowkami? Albo kiedy zle sie czulem w Sylwestra? Albo z Prinovis, jak nami pomiatano? I do tego jeszcze rozmowa z Jimmy'm na nastepny dzien, ktory mowil, ze do Freeportu jest 40 mint spacerkiem. Tiaa... Nie wiem, dla kogo.

Jebac to. Poprosilem o P45 dla nas. Nadzieja jest coraz slabsza. Sprobujemy jeszcze z Runcorn. A moze wypali tez ktoras aplikacja. Nie mam pojecia, ale Strach juz zniknal. Teraz czuje coraz wyrazniejszy oddech Bezsilnosci. Moze nie zrobilem wszystkiego, moze cos przeoczylem. Nie wiem. Najgorsze dopiero przed nami. Bo jesli wrocimy, to, niestety, do rodzicow. A tego nie chce. Wiem, co bedzie. Znow popadne w marazm i zobojetnienie. Prawda jest taka, ze przy ukochanej M. czuje sie czlowiekiem spelnionym. Jest mi tak dobrze. Gotuje Jej, sprzatamy, ogladamy mecze, spacerujemy, zasypiamy razem w jednym lozku. Jezeli wrocimy, to wszystko zniknie. A przynajmniej dopoty, dopoki nie wynajmiemy czegos razem. Ale do tego trzeba pieniedzy, a portal sportowy nam tego na razie nie da. Nie wiem, co robic. Tak zle i tak niedobrze. A moze zdarzy sie cud?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz